Wyższość powrotu do żywych Boby Fetta nad zmartwychwstaniem Dartha Maula

Autor: Nelani
Korekta: Hagath
13 grudnia 2012

Rok jeszcze nie minął od wiadomości, która lotem błyskawicy obiegła fandom Gwiezdnych Wojen wywołując rumieniec wściekłości na twarzach fanów: „Darth Maul powstaje z martwych i pojawi się w The Clone Wars” - brzmiały wieści zza oceanu. Każdy szanujący się stawarsowy nerd złapał się za głowę w geście rozpaczy. „To koniec Gwiezdnych Wojen!” „Niszczenie kanonu!” „Lucas robi to tylko dla pieniędzy”, zewsząd rozległy się oburzone głosy. „Co się porobiło z tymi Gwiezdnymi Wojnami”?

Czy taki powrót zza grobu jest rzeczywiście domeną „nowych” Gwiezdnych Wojen oraz nastawionego ostatnio wyłącznie na zysk znienawidzonego Georga Lucasa? Fani z pokolenia `80-`90 nie mają wątpliwości. A jednak, jeśli cofnąć się w czasie o kilka, kilkanaście lat napotkamy dużo więcej, dużo dziwniejszych wskrzeszeń i powrotów, które usilnymi staraniami fanów oraz wydawców wciśnięto w wersji uprawdopodobnionej do kanonu. Przy czym nie mówię tu o drugoplanowych postaciach z jakiegoś mało poczytnego komiksu. Chodzi o postacie filmowe i ważne, które po swoim zmartwychwstaniu tak mocno zrosły się z uniwersum, że większość marudzących na ożywionego Dartha Maula nie wyobrażała by sobie bez nich Gwiezdnych Wojen.

Boba Fett, tajemniczy łowca nagród, (który wypowiada w całej trylogii tylko 86 słów, a i tak jest fajny!), klon i mandalorianin, wspaniały dziadek i przyjaciel, trener Jainy Solo, odwieczny wróg Hana Solo,  słowem jedna z ważniejszych oraz ciekawszych postaci w Uniwersum: ginie w Powrocie Jedi. Dlaczego więc powrót Dartha Maula w źródle, bądź co bądź, kanonicznym wywołał taki sprzeciw, a dożycie późnej starości przez postać, którą Lucas uśmiercił w paszczy Sarlacca spotkało się z powszechną akceptacją? Myślę, że złożyło się na to kilka czynników.

O powrocie Dartha Maula zadecydował sam Lucas do spółki ze znienawidzonym Davem Filonim. Zbiegło to się w czasie z popularnością serialu The Clone Wars oraz powrotem Mrocznego Widma do kin w wersji 3D. Nie da się bardziej wyraźnie powiedzieć: „tak, chcemy na tym zarobić!”. I może ta ostentacja w jakimś stopniu odstraszyła fanów, nie pozwalając im przyjąć Maula z otwartymi ramionami? Nikt nie lubi, gdy na siłę wciska mu się produkt z przyklejoną ceną. Wybija nas to z przyjemnej nieświadomości bycia częścią kręcącego się biznesu. Chcemy mieć wrażenie, że tak naprawdę wcale nie kupujemy produktu, jedynie nabywamy intelektualną rozrywkę, poszerzamy nasze horyzonty, a oglądając filmy niemal łączymy się mentalnie z umysłem genialnego reżysera. Tanie chwyty marketingowe powodują nasz nieprzyjemny i bolesny powrót do rzeczywistości.

Czy Maul zasługuje na takie traktowanie? Poza tym, że jest w pewnym sensie kopią Boby Fetta (spójrzmy prawdzie w oczy, milczący i tajemniczy mężczyzna, na usługach „złego”, wysłany by przeszkodzić dobrym w wykonaniu misji...), Darth Maul to całkiem ciekawa, a także nietuzinkowa postać. Poza atrakcyjnością na poziomie wizualnym, jego historia opowiedziana w Łowcy z Mroku ma w sobie niesamowity potencjał. A jednak, pogodzeni z Bobą Fettem, nie jesteśmy już w stanie zrobić miejsca dla kolejnego starwarsowego zombie. Nie wspominam tu nawet o tym jak duże było prawdopodobieństwo przeżycia jednego i drugiego, bo nie o rozważania „in-universe” mi chodzi. Mam wrażenie, że podświadomie nieco obawiamy się, gdzie możemy dojść idąc za tym ciosem. Z Bobą Fettem się udało, ale mało w tym zasługi Lucasa. To raczej twórcy innych źródeł starannie poprowadzili tę postać, wprawdzie nie zawsze spójnie, ale na tyle świadomie, że filmowy charakter bezwzględnego najemnika mniej lub bardziej został zachowany (litościwie ominę tutaj twórczość pani Karen Traviss).

Dwie rzeczy, których najbardziej nie lubią fani jest próba zarobienia na nich (niemaskowana nawet ojcowskim uśmiechem Lucasa) oraz „psucie kanonu” (o którym przywykli myśleć jak o kręgosłupie uniwersum, a zmianę go odbierają mniej więcej z taką samą wyrozumiałością jak germanizację podręczników w czasie zaborów). I mimo całego potencjału tej postaci wygląda na to, że nigdy nie zostanie ona w pełni przez fandom zaakceptowana, gdyż, jak starałam się to pokazać, powrót Dartha Maula obciążony został obydwiema przypadłościami.

 




blog comments powered by Disqus