Świat Gwiezdnych Wojen w liczbach

Autor: Asturas
8 czerwca 2004

Od momentu powstania wspaniałej trylogii Lucasa pojawiają się zarzuty pod adresem Gwiazdy Śmierci. We wszelkich czasopismach, gazetach, na stronach internetowych prowadzi się dyskusje pod hasłami: nieopłacalna, za duża, niepotrzebna, da się zastąpić, kto to w ogóle wymyślił, itd., itp...

Wydaję mi się jednak, że takie krytyczne podejście jest wynikiem minimalizmu charakterystycznego dla całego cyklu GW. Spytacie dlaczego minimalizmu skoro dzięki GW mamy ośmiokilometrowej długości SSD i dwie Gwiazdy Śmierci? Ano dlatego, że jest to minimalizm wyobraźni. Postaram się przekazać o co mi chodzi. Ostrzegam, że mój wywód będzie zawierał wiele przypuszczeń, założeń i bardzo dużo liczb i statystyk. Jednak dzięki temu być może przynajmniej niektórzy zrozumieją dlaczego zbudowanie Gwiazdy Śmierci czy "Egzekutora" nie było problemem finansowym dla Imperium.

Czytając "Widmo przeszłości" Timothy'ego Zahna dowiadujemy się, że Imperium w czasach świetności (czyli tuż przed klasyczną trylogią) obejmowało swoim zasięgiem około miliona systemów, których strzegło 25 000 gwiezdnych niszczycieli. Przemyślenia Pellaeona dają przypuszczenie, że nie ma mowy o jakiś tam niezamieszkanych systemach, ale o takich z przynajmniej jedną zamieszkaną planetą. Nawet jeżeli są jakieś systemy, które Imperium uważało za swoje, a nie było w nich mieszkańców to były tam przynajmniej bazy wojskowe. One wiążą się z dużą ilością personelu cywilnego i wojskowego. I kosztują. Wracają jednak do tego miliona systemów. Śmiem twierdzić, że milion systemów oznacza około półtora miliona planet, na których stacjonowali szturmowcy i urzędnicy imperialni. W końcu nawet na tak zapadłej dziurze jak Tatooin znalazł się garnizon. W moich obliczeniach na temat liczby żołnierzy w Galaktyce pominę na razie Coruscant.

Ile może stacjonować żołnierzy na jednej planecie tak by jej mieszkańcy pamiętali jak kochają Imperatora? Ile może być planet spośród tego półtora miliona zamieszkanych w takim stopniu jak nasza poczciwa Ziemia? Baaaaaaaaardzo dużo. Moim zdaniem średnio (podkreślam : ŚREDNIO) na każdej planecie (cały czas bez Coruscant) musi stacjonować około 500 000 żołnierzy (szturmowcy, oficerowie, piloci, taktycy, lekarze, urzędnicy wojskowi, obsługa naziemna w tym różnego rodzaju technicy itd., itp.). Razem daje to około 750 000 000 000 żołnierzy!!! Dużo? Tak i to bardzo, ale to wciąż nie wszyscy! 25 000 gwiezdnych niszczycieli, w tym trzy SSD ("Egzekutor", "Żelazna Pięść", "Lusankyja") ma swoje załogi. Ile? Każdy coś około 20 000-30 000. (czyli średnio 25 000) plus po 250 000 na każdy SSD. Razem: około 632 500 000 ludzi! A są jeszcze inne okręty. Ile może ich być? Niech tylko 20 średniej wielkości statków przypada na jednego niszczyciela. To daje drugie tyle ludzi. Drugie 600 000 000! Razem około 1 235 000 000.

Przejdźmy teraz do Coruscant, bo to jest inna para kaloszy. Michael Reaves autor świetnej moim zdaniem (jeżeli nie jednej z najlepszych) książki pod tytułem "Darth Maul: Łowca z mroku" wykazał się wybitnym minimalizmem twierdząc, że Coruscant zamieszkane jest przez miliard istot. Hmm... trochę mało. Lepiej, a może nawet prawidłowo widzi to jego imiennik Michael Stackpole. W książce "Ja, Jedi" wspomina, że w wyniku walk o planetę zginęły miliardy istnień. Daje to niezły obraz przerażającej liczby istot zamieszkujących stolicę.

Po przeczytaniu "Rajskiej pułapki" Ann Crispin zacząłem się zastanawiać ile w przybliżeniu może być mieszkańców Coruscant. W jednym z opisów autorka pisze, że Han Solo zjechał 1000 pięter w dół (a nie zjeżdżał z najwyższego piętra) i dzięki temu znalazł się w najniższych partiach planety. Ale nie najniższych. Zakładam, że Coruscant swoim kształtem i wielkością jest odpowiednikiem Ziemi. To oznacza, że powierzchnia tej planety to 510 000 000 km2 . Problem pojawił się gdy chciałem określić gęstość zaludnienia. Jeżeli przeciętny drapacz chmur ma około, powiedzmy 1200-1300 pięter, a większość stanowi strefę mieszkaniową to gęstość jest olbrzymia. Oczywiście z powierzchni planety należy wyłączyć bieguny i strefy przemysłowe (elektrownie, fabryki, zakłady uzdatniania wody i różne podobne). Uważam w takim razie należy odjąć nawet 20% procent powierzchni planety (a może i więcej, ale to kwestia dyskusyjna). W ten sposób zostaje nam jeszcze 408 000 000 km2 . Ile może mieszkać ludzi w budynku mającym 1200 pięter? Chyba więcej niż jeden na piętro. Drapacze na Coruscant zwężają się ku górze. Ja dla uproszczenia przyjąłem, że na jedno piętro przypada 100 mieszkańców. Jeden drapacz = 120 000. A ile może być takich drapaczy. Dziesiątki milionów. Wydaje mi się, że przeciętny drapacz u podstawy może mieć do 5 km2 . Biorąc pod uwagę powierzchnię daje to 81 600 000 drapaczy chmur, czyli 97 920 000 000 000 (to już chyba biliony są) mieszkańców!!! Nawet jeżeli się pomyliłem w obliczeniach o powiedzmy 2-3 razy to wciąż jest to liczba 30-40 bilionów. Teraz logicznie myśląc ilu może być potrzebnych żołnierzy i wszelkiego rodzaju urzędników na ukochanej planecie Imperatora. Według mnie tak około 10 000 000 000. I wcale nie przesadzam. Powiem więcej. Imperium słynęło z biurokratyzacji i olbrzymiej ilości żołnierzy. Dodatkowo jeżeli brać pod uwagę jednak te niemal 98 bilionów to sądzę, że liczba ludzi na pensji imperialnej może sięgnąć nawet kilkuset miliardów. I to wszystko na samym Coruscant.

Razem po podliczeniu jest to około (liczę tylko 10 000 000 000 z Coruscnat) 761 235 000 000. Czyli raczej więcej niż mniej.

Teraz kwestia finansów, bo to o nią najczęściej rozchodzi się w dyskusjach o Gwieździe Śmierci. Czytając książki z serii GW można dojść do wniosku, że jeden imperialny kredyt to mniej więcej jeden amerykański dolar. Jest to całkiem logiczne biorąc pod uwagę, że świat GW stworzony jest przez Amerykanów. Poza tym jeżeli przeanalizować chociażby nagrody dla łowców głów to wydaje się, że to porównanie jest całkiem na miejscu. Jedną z najwyższych nagród jaką odebrał Boba Fett było, jeżeli mnie pamięć nie myli coś około miliona kredytów. Zupełnie jak w naszej ziemskiej/amerykańskiej (niepotrzebne skreślić) rzeczywistości. No to w takim razie na początek takie pytanie: ile może kosztować jeden imperialny gwiezdny niszczyciel? Amerykańskie lotniskowce, te najdroższe kosztują maksymalnie 20 mld dolarów. Niszczyciele są większe więc niech ich cena wynosi nawet 100 mld tylko, że oczywiście imperialnych kredytów. Razy 25 000 egzemplarzy daje to zawrotną sumę 2 500 000 000 000 000. Tyle mniej więcej (może mniej) wyniosły koszty budowy tych okrętów. A ile może kosztować utrzymanie ponad 700 mld ludzi? Niech każdy z nich dostaje średnio rocznie tylko 20 000 kredytów to Imperium wydaje na nich 15 224 700 000 000 000. Tylko jednego roku. Trzeba też utrzymać gigantyczną flotę, budynki itp.

Warto się zastanowić ile mogła kosztować Gwiazda Śmierci. Obojętnie która. 100 miliardów, 200, a może trzysta. A może bilion kredytów? A może trochę więcej. Choć nawet ten bilion wydaje mi się mocno przesadzony. Jaka by to nie była suma (oczywiście w granicach rozsądnego myślenia) jest malusieńka wprost w odniesieniu do rocznych wydatków.

Poza tym Wolf Simon stwierdził, że zamiast jednej Gwiazdy Śmierci można by zbudować 200 niszczycieli. Założenie to opierało się na ilości sprzętu zgromadzonego na stacji bojowej. Jednak koszty budowy kolejnych dwustu statków, które trzeba by utrzymywać i raczej nie dało by się ich zgromadzić nigdy w jednym miejscu, byłyby znacznie większe od kosztów GŚ.

Mój wywód był długi i wyczerpujący. Swoje przemyślenia oparłem tylko na własnej wyobraźni i doświadczeniu po przeczytaniu większości książek ze świata GW. Nie korzystałem z żadnych przewodników encyklopedycznych (tylko z Encyklopedii PWN by sprawdzić powierzchnię Ziemie i z kalkulatora, by to wszystko obliczyć). Zdaję sobie sprawę, że wielu z was nie zgadza się z tym co napisałem. Chciałem przede wszystkim ukazać ogrom Galaktyki i to, że jedna mała (tak, tak mała!) Gwiazda Śmierci nie stanowi problemu ani technicznego, ani tym bardziej finansowego.

P.S. Niech nikt przypadkiem nie wpadnie na genialny pomysł, że skoro było tyleset miliardów imperialnych to mogli bez problemu pokonać Rebelię. Powtarzam: NIE DA się zgromadzić wszystkich sił w jednym miejscu. Nie przy takim ogromie ilości jednostek!!!

Piszcie co sądzicie na ten temat:


blog comments powered by Disqus