Redakcyjna dyskusja o spin-offach Gwiezdnych Wojen

Autor: Smok
Korekta: Hagath
23 lutego 2013

Plotki o spin-offach do Gwiezdnych Wojen krążą po sieci już jakiś czas i powoli stają się coraz bardziej realne. Jak już mogliście się dowiedzieć z naszego wcześniejszego newsa, najprawdopodobniej powstaną dwa filmy. Pierwszy skupi się na przygodach młodego Hana Solo, a bohaterem drugiego został Boba Fett. Czy to dobra czy też zła informacja? Zapraszamy do zapoznania się z dyskusją redakcji Gildii Star Wars.

Smok: Chciałbym napisać, że się cieszę, ale póki co zwycięża sceptycyzm. Nie należę do osób, które uprawiają czarnowidztwo co do jakości epizodów VII-IX, można nawet powiedzieć, iż wierzę, że Disneyowi uda się wyprodukować co najmniej dobry film, ale wolałbym, by skupiono się na nowej trylogii, a dopiero później na kolejnych produkcjach. Jeśli za przesunięciem premier Ataku Klonów i Zemsty Sithów w 3D rzeczywiście stała chęć skupienia się na produkcji nowych epizodów, to nie widzę powodów, dla których znowu musiałoby dojść do porozdzielania pracowników i zaprzątania ich głów nowymi projektami.

Nild: Może moje spojrzenie będzie wydawać się nadto optymistyczne, ale spin-offy uważam za dobry ruch ze strony Disney-Lucasfilm. To duży koncern i w razie czego na pewno jest w stanie zmobilizować siły potrzebne do realizacji swoich projektów. Zresztą od jakiegoś czasu możemy zauważyć tendencję tworzenia mnóstwa projektów filmowych naraz i, póki co, spisuje się to nie najgorzej. Nawet nie jest mi żal konwersji dotychczasowych epizodów na 3D (co, jak widzieliśmy na przykładzie epizodu I, nie wychodziło jakoś rewelacyjnie), zwłaszcza, że w zamian dostaniemy wreszcie nowy, świeży produkt, a nie kolejne poprawianie epizodów I-VI.

Smok: Tutaj muszę zgodzić się z Nildem. Pierwsza część projektu Marvel Cinematic Universe wyszła Disneyowi nadzwyczaj dobrze. Póki co, nic nie wskazuje, aby z drugą fazą projektu miało być inaczej, więc może i w przypadku Gwiezdnych Wojen się uda. Z drugiej strony, w głębi duszy nadal pozostaje lęk związany z możliwością niedoszlifowania epizodów VII-IX kosztem kolejnych filmów. Jednak zasadność kręcenia spin-offów to jedno, a co sądzicie o wyborze bohaterów nowych filmów? Co prawda wolałbym, aby potwierdziły się wcześniejsze plotki o Yodzie, ale nie jest źle. Zawsze przecież istnieje groźba, że własne filmy mogliby dostać Maul lub Ahsoka. Poza tym, skupienie fabuły na Hanie daje nadzieję na dobre kino przygodowe, wolne od mocy i skrzące od humoru. Oby tylko dobór odmłodzonych wersji znanych nam postaci był lepszy niż w przypadku filmowej trylogii prequeli. A Boba Fett? Cóż, może doczekamy się jakiegoś mroczniejszego obrazu, zwłaszcza, że wybrany okres (gdzieś pomiędzy Nową Nadzieją, a Powrotem Jedi) temu sprzyja.

Nild: W mojej opinii film o Yodzie pozbawiłby dokumentnie uroku tajemniczości, który od początku otaczał tą postać. Wszystkie dotąd wprowadzone zmiany nie zaliczałbym specjalnie na plus. Co prawda trzeba pamiętać, że plotki to plotki i nadal może się okazać, iż czeka nas także spin-off z Yodą w roli głównej. Co do Fetta i Hana...tutaj także zachowałbym nieco większą ostrożność. Konflikt na tle praw autorskich (tak jak to miało miejsce w przypadku Mandalorian i serialu animowanego TCW) może sprawić, że historie tych postaci zostaną napisane od nowa. Dotyczy do przede wszystkim naszego ulubionego Corelliańskiego przemytnika, ale nie ominęłoby zapewne także Boby Fetta. U tej drugiej postaci znów zresztą trzeba zauważyć, że samotny łowca nagród z Pałacu Jabby nie jest tym samym co syn Jango, którego poznaliśmy w Ataku Klonów. Póki co, możemy mieć nadzieję, że Disney poradzi sobie ze światem SW równie dobrze co z Marvelem i kiedy w końcu otrzymamy produkt ich prac, będziemy z niego zadowoleni.

Roan: Jako wieloletni entuzjasta Star Wars, uważam filmowe spin-offy za pomysł co najmniej poroniony. Już teraz ciężko utrzymać wszystkie wydarzenia Expanded Universe we w miarę spójnej całości. Majstrowanie przy biografii takich bohaterów jak Han Solo, Boba Fett czy Yoda może się okazać gwoździem do trumny dla integralności odległej galaktyki. Czy nie wystarczą już istniejące książki, komiksy i gry? Dla kogo to niby ma być? Starsi fani, siedzący w temacie od lat, mogą się ostatecznie zniechęcić do swojego hobby, jeśli poczują, że robi się ich w konia. A czy przyciągnie to nowych fanów, potencjalnych konsumentów? Początkowo może tak, ale jeśli zaczną się zagłębiać z Expanded Universe i zobaczą jaki nieład tam panuje, pewnie ostatecznie pójdą w ślady starszych kolegów. I nie wrócą; wszak największym wrogiem idei jest zawiedziony wyznawca. To prawda stara jak galaktyka cała. W ogóle uważam, że wybór wycinka tworzącego całość (np. Hana Solo) i robienie z tego całego nowego filmu wyłącznie dla kasy to deprecjacja wartości sagi. Gdyby to ode mnie zależało, zamiast filmowych spin-offów, zająłbym się długo wyczekiwanym serialem aktorskim, który miał twórczo uzupełnić Expanded Universe, nie mieszając przy tym w historiach kanonicznych postaci. Albo po prostu niech twórcy skupią wszystkie środki na dopieszczeniu zapowiadanych epizodów VII-IX. Powszechnie wiadomo, że Nowa Trylogia została gorzej przyjęta niż Stara. Jeśli widzowie widząc Przyszłą Trylogię, zatęsknią za Nową to dopiero będzie widowiskowa porażka. Życzyłbym sobie, żeby obsesja pomnażania dolarów nie prowadziła do łapania zbyt wielu srok za ogon (czyt. angażowania się w wiele projektów, przez co żadnego nie ogarnie się w sposób należyty) i niech powstanie jeden, ale za to naprawdę dobry produkt.

Jak widać redakcja Gildii Star Wars jest dosyć mocno podzielona w swojej opinii na temat spin-offów. A jakie jest Wasze zdanie? Zachęcamy do wyrażenia opinii w  poniższej ankiecie i na forum.

Podyskutuj o tym artykule na forum!


blog comments powered by Disqus