Pakiet podstawowy fana "Star Wars"

Autor: Nelani
Korekta: Hagath
13 kwietnia 2014

Włączyłeś Polsat i zamiast na reklamy natrafiłeś na pojedynek Vadera z Lukiem Skywalkerem komentowany drewnianym głosem Jacka Brzostyńskiego, zakochałeś się od pierwszego obejrzenia i nie wiesz co dalej? Oto poradnik dla Ciebie. Kilka prostych wskazówek, które początkującym fanom pozwolą przedrzeć się przez galaktykę dostępnych materiałów i nie zwariować, a wyznawcom jediizmu powtórzyć jeszcze raz wyznanie swojej wiary.

1. „Nie martw się. Nadal lecimy drugą połową statku”, czyli filmy

Podczas oglądania filmów radzimy kierować się dwoma zasadami: Stara Trylogia obowiązkowo, Nowa Trylogia opcjonalnie oraz Nie według numerów epizodów, ale według kolejności powstawania. O jakość tak zwanej Nowej Trylogii obejmującej Mroczne Widmo, Atak Klonów oraz Zemstę Sithów można spierać się godzinami, niech więc o słuszności pierwszej zasady przekona was fakt, że wiele fanów uważa Epizod I, który wprowadził postać Jar Jara, za najlepszy z trzech prequeli. Pamiętać trzeba też o tym, że publiczne odtwarzanie The Star Wars Holiday Special jest uważane za łamanie podstawowych praw człowieka i zostało zakwalifikowane w jednej z Konwencji Genewskich jako tortury.

2. „R2, wyłącz autopilota, zabije nas obu!”, czyli książki

Po które książki sięgnąć? Na pewno nie wszystkie! Obecnie w Polsce wydanych zostało około 145 książek, sporo czeka na swoje tłumaczenie, a część dostępna jest wyłącznie po angielsku. Obejmują one okres od 25 000 lat przed przedstawioną w filmach bitwą o Yavin do 45 lat po niej. Czytanie chronologiczne każdej z powieści mija się z celem, nie tylko ze względu na czas, który byłoby trzeba na to poświęcić, ale przede wszystkim na wątpliwą jakość większości z nich. Dla LucasBooks pracuje obecnie kilkunastu autorów i tylko od osobistych preferencji zależy, który z nich będzie nam odpowiadał. Warto na pewno przeczytać legendarną Trylogię Thrawna, od której wszystko się zaczęło, a co do reszty lepiej oprzeć się na opiniach innych fanów, ewentualnie na recenzjach zamieszczonych na profesjonalnych stronach internetowych.

3. „It`s a Trap!”, czyli gry

Grywalność czy kanoniczność, oto jest pytanie. Obydwa kryteria spełnia na pewno kultowa gra Knights of the Old Republic, która poszerza znacznie naszą wiedzę o Expanded Universe i zapewnia solidne kilka godzin rozrywki. Paradoksalnie te same kryteria spełnia też Lego Star Wars - lekka przygodówka, która swoim urokiem i humorem zdobyła serca nawet najbardziej ortodoksyjnych fanów. W ciemno brać się można też za Empire at War, jeśli ktoś jest fanem strategii, czy też Jedi Knight II: Jedi Outcast, ale już The Force Unleashed wzbudziło wśród fanów spore kontrowersje ze względu na znaczne ingerowanie w zastany kanon.

4. „Mistrzu Yoda, Ty żyjesz!”, czyli komiksy

Przy wyborze komiksu kierujemy się podobnymi wskazówkami, jak w przypadku książek, uzupełnionymi niestety o warunek, że pozycja jest dostępna w Polsce. Obejmuje to zarówno fakt wydania jej, jak i możliwości zakupienia. Nie będzie raczej problemu z nowszymi seriami, ale jeśli ktoś wymarzy sobie zapoznanie się z Karmazynowym Imperium, jednym z najlepszych komiksów spod znaku Gwiezdnych Wojen, to może mieć spory problem. Warto co jakiś czas zaglądać do kiosku, gdzie można w niewielkiej cenie kupić kolejne numery Star Wars Komiks, w których od czasu do czasu trafiają się perełki takie jak chociażby Tag & Bink - chyba najzabawniejsza i najbardziej klimatyczna seria dostępna w Polsce.

5. „Przyłączy się do nas lub umrze, mój panie”, czyli znajdź sobie fanklub

Ludzie są dziwni. Z jakiegoś powodu nie chcą oglądać z Tobą po raz dziesiąty Nowej Nadziei, nie znają różnicy między The Clone Wars a Clone Wars i nie wiedzą, jak nazywał się słoń, który grał banthę jeźdźców Tusken na Tatooine? (Mardji, zmarł w 1995 roku) Dołącz do fanklubu! Tam dowiesz się, że wcale nie jesteś hardkorowym fanem, a zaledwie noobem, który nie wie dosłownie nic o wspaniałym wszechświecie Goerge`a Lucasa, poznasz fandomowych wymiataczy, którzy obudzeni o północy będą cytować Wookieepedię, a przede wszystkim znajdziesz ludzi, którzy doskonale będą Cię rozumieć. Żeby dołączyć do fanklubu wystarczy w Internecie odnaleźć ten, do którego mamy geograficznie najbliżej, wejść na stronę i poszukać informacji o najbliższym spotkaniu.

6. „Zaprawdę wspaniały umysł dziecka jest”, czyli  Smok Krayt na własnej piersi wychodowany

Wypada znać, ale nie wypada lubić. Każde uniwersum ma swoje wstydliwe sekrety, które są zwykle celowo wyciągane na światło dzienne i złośliwie wyśmiewane przez fanów z konkurencyjnych uniwersów. W przypadku Gwiezdnych Wojen ten „wstydliwy sekret” stanowi niestety linię frontu w bitwie Lucasa o nowe pokolenie fanów. Mowa tu oczywiście o The Clone Wars, animowanym serialu telewizyjnym, na który spadł deszcz nagród i co najmniej dwa razy tyle nienawiści. Zgodnie ze starym powiedzeniem, że „każde pokolenie ma swoje Ewoki”, rolę tę, po niesławnym Jar Jarze, na którym wychowali się dzisiejsi dwudziesto- i trzydziestolatkowie, odgrywa obecnie główna bohaterka tej produkcji -  padawanka Anakina Skywalkera, Ahsoka Tano.    

7. „Na wygnanie muszę się udać. Porażkę poniosłem”, czyli Lucas i Disney

Fani nie są zbyt logicznie myślącą grupą społeczną. Przez wiele lat błagali o nakręcenie Epizodu VII, przez jeszcze dłuższy okres narzekali na to co George Lucas wyprawia z Gwiezdnymi Wojnami , a gdy wreszcie obydwa marzenia się ziściły (Powstaną nowe filmy, Lucas odchodzi) wszyscy zgodnie uznali, że jest to najgorsze co mogłoby się marce Star Wars wydarzyć. No dobrze, może fakt, że licencję wykupiła  wytwórnia odpowiedzialna za Hannah Montana i High School Musical, która w dodatku nie ma zamiaru respektować ustalonego kanonu, co spowodowało między innymi anulowanie oczekiwanej przez wszystkich trylogii Miecz Jedi mógł mieć z tym coś wspólnego. Ale nie panikujmy, Disney jest również właścicielem Marvel Studios, które wyprodukowało Avengers, JJ Abrams, wybrany na reżysera nowego filmu, ma na koncie całkiem przyzwoite produkcje spod znaku Star Trek, a muzykę do Epizodu VII tworzyć ma znany z poprzednich części John Williams. Istnieje więc spora szansa, że pomimo wszystkich przeciwności Moc nadal będzie z nami.  




blog comments powered by Disqus