Napisz to jeszcze raz, Miki

Autor: Nelani, Roan, Smok, Tomasz Nowak
Korekta: Smok
8 października 2015

7 października do sprzedaży trafił Tarkin, pierwsza na polskim rynku powieść z nowego kanonu Gwiezdnych wojen, a w kolejce czekają następne tytuły. W księgarniach i sklepach internetowych można także nabyć Shattered Empire i Aftermath. Nie tak dawno, przedstawiciele Lucasfilmu deklarowali, że do obecny kanon będzie czerpał z historii, które pokochali fani. Przy okazji premiery nowej książki, warto zastanowić się czy przemycanie starych historii i postaci jest rzeczywiście potrzebne, a jeżeli tak, to które z nich powinny porzucić status legendy i ponownie wkroczyć w szeregi kanonu Gwiezdnych wojen.

Smok: Na początek chciałbym, abyście zastanowili się czy podczas tworzenia obecnego kanonu Gwiezdnych wojen, twórcy powinni sięgać po historie z dawnego EU. Czy nie lepiej byłoby pogrzebać Legendy na dobre i z radością, bądź smutkiem poznawać całkowicie nowe przygody i bohaterów?

Tomek: Mamy owe otwarcie, carte blanche. Można zacząć wszystko od nowa i tak przynajmniej zapowiada Disney - że będzie to znany świat, ale zupełnie nowa przygoda. Jednak już Rebelianci pokazują, że jest to prawda cząstkowa - podobieństwo Ezry do Luke’a oraz kolejnych wydarzeń do fabuły Starej Trylogii nie pozostawiają złudzeń, co do tego, że stare, sprawdzone, zyskowne schematy zostaną ponownie przetrzepane. Zresztą, w dobie tragicznych scenariuszy autorskich (vide jakieś 90% obecnej produkcji kina science-fiction) maksymalne zapożyczanie może paradoksalnie podnieść jakość produkcji. Tym bardziej, że Disney przygotowuje ich niepokojąco dużo… No i oczywiście przy okazji wyjdzie oczko do starych fanów i całe pole do tropienia podobieństw i nawiązań.

Konkludując - zielone światło dla nowych historii, nowej jakości i oderwania od kanonu, ale to miraż.

Roan: Czerpanie ze sprawdzonych schematów, archetypów wręcz wydaje się być oczywiste. Pytanie raczej brzmi, co Disney miał na myśli, kiedy w 2013 roku oświadczył, że będzie po równo szanować jak i nie brać pod uwagę poszczególnych elementów z rozszerzonego wszechświata Star Wars? Dla mnie to znaczy, że dopóki nie powstanie nowy utwór (film, serial, książka, komiks, gra), którego wydarzenia definitywnie będą kolidować z tym, co znajduje się w tzw. Legendach, to o tyle Legendy pozostają jakąś częścią kanonu. Stary kanon nie był doskonały, ale z racji tego, że wciąż mało co tworzy ten nowy (można na palcach policzyć pozycje, które obecnie tworzą wspaniały świat odświeżonego kanonu Gwiezdnych wojen),  nie może dziwić fakt, iż Legendy pozostają głównym punktem odniesienia dla nawigujących przez historie rodem z odległej galaktyki. Ja popieram recykling, dlatego mam nadzieję, że chociaż chronologiczne umiejscowienie filmów automatycznie kasuje jakąkolwiek kanoniczność takich serii książkowych jak Dziedzictwo Mocy czy Przeznaczenie Jedi, to jednak dożyję powstania nowej odsłony przygód dzieci Luke’a, Lei i Hana, oznaczonej jako jedyny słuszny kanon.

Smok: Może trochę nie na temat, ale niesamowicie irytuje mnie czepianie się tego, że w nowym kanonie jest mało pozycji. Biorąc pod uwagę czas jaki minął od jego powstania, to nie jest on taki ubogi, jak twierdzi wielu fanów.

Nelani: Nigdy nie zrozumiałam do końca idei stojącej za tworzeniem w SW zupełnie nowej historii, poza tym, że J.J. Abrams nie jest fanem niczego i nie chce mu się babrać w gigantycznym, niespójnym tworze jakim jest EU. Po tym, jak pokazowo zniszczył legendę Star Treka, zarabiając na tym miliony dolarów jedynym augmentem jaki wydaje się przemawiać za takim rozwiązaniem i tutaj, są pieniądze. Słowem: skoro udało się raz olać fanów i nie stracić, zróbmy to jeszcze raz! Nie będę na siłę próbowała usprawiedliwić takiego rozwiązania, jest po prostu złe i komercyjne. Chciałabym, żeby autorzy książek i komiksów, szczególnie jeśli będą to ci sami twórcy, którzy pisali do starego kanonu, uratowali co się da i ekshumowali jak najwięcej znanych nam miejsc i postaci.

Smok: W takim razie, które historie chcielibyście ponownie zobaczyć na galaktycznej osi czasu?

Tomek: Narodziny Imperium i Dartha Vadera, ale z jakiejś innej perspektywy, bo wizja niezrównoważonego emocjonalnie sieroty niszczącego z żalu całą galaktykę jakoś mnie nie usatysfakcjonowała. Z przyjemnością zobaczyłbym też kilka wątków z książek i komiksów. Przede wszystkim chciałbym ponownie ujrzeć, jak szkolił się Darth Maul i sposób w jaki Sidious zwerbował Dooku. Miło by było poczytać znowu o dokonaniach Eskadry Łotrów, historii Dartha Plagueisa oraz o dramatycznych dziejach rodziny Solo, a w szczególności Jacena. Luke przechodzący na Ciemną Stronę jak w Mrocznym Imperium oraz Mace Windu walczący w stylu Vaapad też mogliby się znaleźć w nowym kanonie.

Roan: To może być okazja do opowiedzenia na nowo znanych historii z wyeliminowaniem chronologicznego chaosu, któremu winny jest Lucas. Wiele historii po oryginalnych filmach powstało przed trylogią prequeli, przez co niektóre fakty w Legendach nie przystawały do siebie. Historie z okolic Wojen klonów wprowadzają przekonanie, że Jedi zostali zmasakrowani w dobie upadku Republiki, a późniejsze chronologicznie źródła pozwalają absurdalnej ilości tych samych Jedi na to, by wiedli rozmaite żywoty, w ekstremalnych przypadkach nawet 137 lat po bitwie o Yavin (K’Khruk). Może warto przedstawić te wydarzenia spójniej, nadać im inną narrację i perspektywę. Po Dzieciach Jedi nikt może płakał nie będzie, ale już wątek Kryzysu Czarnej Floty mógłby jakoś powrócić. W sumie Lucasfilm już uprawiał politykę za pomocą swoich produktów, dlatego Yevethowie z ISIS mogliby zrobić furorę. I dolary, a obok tego chyba nikt za oceanem nie przechodzi obojętnie. To samo Yuuzhan Vongami; może są oni nawet bardziej adekwatną historią do przedstawienia na nowo niż losy Yevethów, jeżeli rozpatrywać wskazane wyżej argumenty.

Podobnie do Tomka pozostawiłbym historię Plagueisa. Książka wyszła stosunkowo niedawno i zrobiła wiele dobrego dla kanonu, porządkując wydarzenia oraz wyjaśniając ich następstwo. Jestem za jej ponownym włączeniem do kanonu. Ale już takie wydarzenia jak prawdziwa historia zamówienia armii klonów dla Republiki, czyli życie i śmierć mistrza Syfo-Dyasa byłyby bardzo oczekiwane. Na dobrą sprawę nigdy wprost tego nie przedstawiono, a to jedna z najważniejszych politycznych wątków w Gwiezdnych wojnach. Kwestia budowy Gwiazdy Śmierci i zdobycia jej planów zdaje się ma zostać wyłożona na nowo za pomocą Rogue One. Czemu nie? Jest sporo elementów, które można na nowo wykorzystać, ale też sporo, którym przydałoby się uproszczenie i odświeżenie.

Nelani: Historią, którą bardzo chciałabym zobaczyć jest przemiana Jacena Solo. I nie mówię tu tylko o serii Dziedzictwo Mocy, która pokazywała jego przejście na Ciemną Stronę, ale całą historię - od chwili, kiedy poznajemy Jacena jako miłego, wrażliwego dzieciaka zajmującego się zwierzętami, przez wyparcie się przez niego Mocy w imię buntu przeciwko wojnie, porwanie przez Vergere, Jednoczącą Moc i przejęcie władzy w galaktyce, aż do odkupienia na mostku niszczyciela gwiezdnego i śmierci z ręki siostry. Nigdy nie było w Gwiezdnych wojnach tak spójnej i skomplikowanej historii, która w logiczny sposób łączyłaby wątki z kilku wielotomowych serii. Poza tym bardzo chętnie przeczytałabym jeszcze o pilotach X-wingów. Uwielbiam zarówno Eskadrę Łotrów Stackopole`a jak i Widma Allstona i, szczególnie w kontekście zapowiedzianego spin-offa wydaje się, że mamy szansę na powrót przynajmniej części bohaterów. Wiem, że na pewno nie będzie to to samo, ale jeśli twórcom uda się uchwycić przynajmniej klimat X-wingów, myślę, że mogę polubić ten film bardziej niż EVII.

Smok: No dobrze, wypowiedzieliśmy się na temat całych historii, a co z bohaterami? Niektórzy wskazali już konkretne osoby, ale chciałbym też poznać zdanie reszty. Cieszylibyście się z powrotu znanych postaci, nawet jeśli niektóre elementy ich historii zostałyby zmienione? Jeśli tak, to kogo chcielibyście ponownie spotkać na kartach książek i komiksów?

Tomek: Na to pytanie można będzie odpowiedzieć, gdy dowiemy się już wstępnie - po jakichś dziesięciu książkach/komiksach z nowego kanonu - kogo nie spotkamy. Jak już wspomniałem wcześniej, spodziewam się do pewnego stopnia reaktywacji bohaterów starego kanonu. Jeśli nie w podstawowej to zmodyfikowanej formie. Przynajmniej tych co barwniejszych. Spokojnie całe filmy można by poświęcić Jango i Bobie Fettom, Wielkiemu Moffowi Tarkinowi, Lando Carlisianowi, Yodzie czy Wookieem. Wobec dostępnych pieniędzy i technologii oraz ogromu potencjału fabularnego tkwiącego  sadze wszystko inne jest tylko kwestią wyobraźni i dobrych pomysłów. Niech dobre pomysły będą z Twórcami! I niech ich nie zwiedzie Ciemna Strona Kasy…

Roan: Boli mnie, że nowy kanon wskrzesił przeciętego Maula.

Smok: Nowy kanon nie wskrzesił Maula. Kilkukrotnie przywrócono go do życia w Legendach. Disney zaakceptował tylko wątki, które w Wojnach klonów pojawiły się na długo przed resetem kanonu.

Roan: Skoro takie motywy są dla Disneya do zaakceptowania, to może czas na zmartwychwstanie Mace’a Windu. Nikt nigdy w żadnej pozycji, czy to legendarnej, czy to kanonicznej nie znalazł jego ciała. A wszyscy wiedzą co to znaczy, kiedy zasugerowano śmierć, a trupa brak. Nowa, dalsza historia Mace’a Windu - jestem na tak. Za to byłbym za uśmierceniem Boby Fetta w żołądku Sarlacca. To dobra postać, ale niech jej losy rozwijają się chronologicznie przed dotychczasowymi filmami, a nie po nich. Tajemnica rasy Yody powinna w końcu zostać ujawniona, ale filmów o Wookieech mógłbym nie przeżyć, szczególnie gdyby śpiewami celebrowali dzień życia… Mam niejednoznaczne odczucia co do Mary Jade, ale chcę zobaczyć dziecko Luke’a i dzieci Lei i Hana, jakkolwiek by się nie zmienili. Jeszcze przychodzi mi do głowy epopeja admirała Ackbara, opowieść w dowolnej formie o jego kampanii od Endora do Coruscant z najbardziej spektakularną bitwą Gwiezdnych wojen, w której definitywnie rozstrzygnęłoby się czy imperialna flota po śmierci Imperatora była na tyle słaba, by ulec rosnącej w sile zbieraninie rebeliantów. A może nigdy Sojuszowi nie udało się odbić Jądra i panowali niepodzielnie wyłącznie nad Rubieżami, gdyż sympatycznemu rybogłowemu admirałowi przeciwstawiłby się inteligentny czerwonooki admirał imperium o niebieskiej skórze? Wierzę, że to mogłoby się udać. Na zakończenie tej wypowiedzi chciałbym jeszcze wyrazić nadzieję, że kreacja postaci Luke’a Skywalkera w przyszłych pozycjach nowego kanonu przywróci mu godność, na jaką zasługuje. Chyba najbardziej bolesną wadą starego kanonu było to, że Luke dokonywał wielu nieracjonalnych wyborów, targały nim niepoważne emocje i pozwalał innym włazić sobie na głowę zdecydowanie zbyt wiele razy. To musi się zmienić i chyba to jest główne moje oczekiwanie związane z nowym kanonem.

Nelani: Lista moich ulubionych postaci jest naprawdę długa. Wspominałam już o Jacenie Solo, razem z nim chciałabym zobaczyć wszystkie osoby, które jego wątku nadawały znaczenia: Jainę, Tenel Ka i Tahiri. Nie wyobrażam sobie Jainy z kimkolwiek innym niż Jagiem, a Tenel Ka bez małej Allany. Wątek Tahiri za to nie może się obejść bez Anakina Solo... Słowem - nie chcę musieć rezygnować z nikogo! Bardziej prawdopodobny jest jednak powrót kogoś z X-wingów: Hobbie, Jason, Tycho i Wedge mają pewne szanse, jako że pojawili się w większości z filmie i są nadal kanonicznymi postaciami. Nie obraziłabym się za rozwinięcie historii Antillesa, o ile przy okazji pojawią się tam też Chissowie, co w prostej linii prowadzi nas też do postaci Thrawna, która byłaby naprawdę świetnym dodatkiem do jakiejkolwiek post-imperialnej historii. Z jakiegoś powodu chciałabym też zobaczyć Vestarę i Bena. Wątek romansu między Sithem i Jedi nie był jeszcze w filmowych Gwiezdnych Wojnach wykorzystany, a nawrócenie sithianki miałoby w sobie ten moralizatorski element, który jest nieodłączną częścią naszej ulubionej sagi.

Smok: Nie da się tak łatwo uciec od EU. Wystarczy spojrzeć na przewodnik po Rebeliantach czy sięgnąć po którąś z nowych powieści lub serii komiksowych. Twórcy nowego kanonu wyszli z całkiem słusznego założenia, że nie ma potrzeby wymyślania nowych producentów statków czy uzbrojenia, skoro wszystko zostało opisane już dawno. Czy bylibyście usatysfakcjonowani, gdyby korzystanie z przepastnych zasobów Legend ograniczyłoby się tylko do tego? A może wolelibyście, aby nawet takie drobnostki zostały stworzone na nowo?

Tomek: Jeśli mielibyśmy nowe, mięsiste historie, to czemu nie? Czy takie jednak powstaną, to będziemy wiedzieć mniej więcej po dwóch filmach fabularnych i dwóch kolejnych sezonach Rebeliantów. I może po jeszcze czymś, o czym dotąd nie wiemy. Możliwe, że takie drobnostki zostaną stworzone na nowo - zadbają o to koncerny zabawkarskie.

Roan: Disney i Lucasfilm w tej materii robią mądrze. Skoro to wciąż mają być Gwiezdne wojny, to dlaczego mieliby wyrzucić całe makrootoczenie: galaktyczne korporacje, organizacje przestępcze, przedmioty codziennego użytku? Co by wtedy zostało w tej wydmuszce, na której ma zostać zbudowany nasz dom, nowy kanon? Nie wierzę, że ograniczą się tylko do tego. Po prostu nie przyjmuję tego do wiadomości. Ale tak nie będzie. Kto nie wierzy, wspomni jeszcze moje słowa.

Nelani: Używanie bezosobowych firm, nazw i technologii z EU a wyrzucanie historii i bohaterów jest smutne. Pokazuje, że twórcy nowego kanonu znają i lubią Gwiezdne wojny, ale jedyne co mogą z tym zrobić jest wrzucenie gdzieniegdzie użytej już nazwy statku. Nie wiem, czy będzie mnie to cieszyć podczas zagłębiania się w nowy kanon. Raczej sprawi, że jeszcze bardziej zatęsknię za starym.

Smok: Nelani, Roanowi i Tomkowi dziękuję za rozmowę, a Was, drodzy Czytelnicy, zapraszam do dyskusji na forum.

Podyskutuj o tym artykule na forum!





blog comments powered by Disqus