Najlepsze bitwy z uniwersum Gwiezdnych wojen. Miejsca 5-1

Autor: Roan
Korekta: Smok
20 listopada 2015

Czas na wielką piątkę naszego zestawienia najlepszych bitew przedstawionych w uniwersum Gwiezdnych wojen.

5. Bitwa o N’zoth, Yevethowie vs Nowa Republika

(Kryzys Czarnej Floty tom 3 Próba tyrana)

17 lat po bitwie o Yavin nad planetą N’zoth rozegrała się bitwa, która rozstrzygnęła i zakończyła konflikt, znany w historiografii odległej galaktyki jako Kryzys Czarnej Floty. Być może nie jest to jedno z najbardziej znanych starć w uniwersum Gwiezdnych wojen, jednak zasługuje na więcej, niż wzmiankę, z co najmniej trzech powodów.

Pierwszym z nich są przeciwnicy, z jakimi musiały się zmierzyć siły zbrojne Nowej Republiki - Yevethowie. Ta rasa inteligentna okazało się być jedną z okrutniejszych w galaktyce. Już sam ich wygląd przypominający obciągnięte skórą szkielety mógł przyprawić o gęsią skórkę. Zewnętrzna powłoka nie sprawiała mylnego wrażenie, gdyż w obecności Yevethów należało się mieć na baczność. Stanowili oni ksenofobiczne społeczeństwo kastowe, akceptujące m. in. dominacyjne zabójstwa czy wykorzystywanie krwi osobników niższych kast na potrzeby własnych młodych. Podłożem konfliktu była czystka, jaką z pomocą zdobycznych imperialnych okrętów gwiezdnych Yevethowie dokonali w części galaktyki znanej jako Gromada Koornacht. Biorąc pod uwagę egzotyczne nazewnictwo, orientalne stroje i organizację społeczeństwa oraz ich priorytety, można śmiało porównać Yevethów wraz z Ssi-ruukami, do ideowych protoplastów Yuuzhan Vongów. Takich wrogów należało się strzec i konieczne było zastopowanie ich krucjaty. Jednak wielu polityków z różnych powodów opóźniało jak mogło interwencję zbrojną na N’zoth. Gwiezdne wojny może nie są zaliczane do literatury z najwyższej półki, jednak są wśród książek spod tego znaku historie, które przekazują ważne i aktualne treści dla ludzi żyjących w XXI w. Debata w senacie dotycząca udzielenia pomocy mieszkańcom Gromady Koornacht to jedna z takich treści, podobnie jak ewolucja wierzeń Yevethów, ilustrująca do jakiej arogancji może prowadzić przekonanie, że poza naszymi nie ma innych istot inteligentnych we wszechświecie.

Inną ważną kwestią dotyczącą tej bitwy są jednostki, jakie wzięły w niej udział. 17 rok po bitwie o Yavin to przełomowy moment, w którym powstała z Rebelii Nowa Republika na dobre rozpościera swoją władzę nad galaktyką i modernizuje swoją flotę tak, aby przystawała do potrzeb prawowitego rządu galaktycznego, a nie tak jak to było wcześniej partyzanckiego ruchu wyzwoleńczego. Jest to ważny moment dla rozwoju uniwersum, niestety niedostatecznie wykorzystany przez późniejszych twórców, którzy zbyt mało nawiązywali do okrętów powstałych w ramach projektu modernizacji floty, myśliwców typu E-Wing, K-Wing, a nawet robotów astromechanicznych typu R7. Ciekawostkę stanowią także maszyny Yevethów, czyli kuliste okręty szturmowe klasy Aramadia czy myśliwce typu D.

W końcu interesującą kwestią związaną z przewagą jednej ze stron w trakcie tej bitwy jest udział Fallanassi. Była to sekta użytkowników Mocy, posługująca się techniką tzw. Białego Nurtu, umożliwiającego tworzenie potężnych iluzji. Udział Fallanassi pod przywództwem Wialu w bitwie o N’zoth istotnie przyczynił się do zwycięstwa sił Nowej Republiki, ponieważ Yevethowie częstokroć strzelali nie do okrętów rządu galaktycznego, tylko to widmowych kopii prawdziwych jednostek.

4. Bitwa o Muunilinst, Republika Galaktyczna vs Konfederacja Niezależnych Systemów

(Wojny Klonów Tartakovsky’ego, sezon 1, odcinki 1-10)

Gwiezdne wojny: Wojny Klonów to seria animowanych filmików stworzonych przez Genndy’ego Tartakovsky’ego, prezentująca okres w historii odległej galaktyki, pomiędzy epizodami II i III. Obecnie ich miejsce w kanonie zajęły również animowane Wojny Klonów od Dave’a Filoniego, jednak fani często wspominają pierwowzór, niekiedy określając go jako kultowy. Faktycznie produkt Tartakovsky’ego mimo upływu lat i mniej nowoczesnej techniki wykonania niż TCW, broni się i pozostaje w umysłach widzów dzięki niezapominanym momentom. Część z nich jest związana z największą bitwą przedstawioną przez Tartakovsky’ego w sezonie I - bitwą o Muunilinst.

Planeta ta należała do punktów największego oporu Konfederacji Systemów Niezależnych i jako siedziba Intergalaktycznego Klanu Bankowego stanowiła jedno z głównych centrów decyzyjnych podczas Wojen klonów. Bitwa, która rozegrała się na ok. 21 lat przed bitwą o Yavin toczyła się jednocześnie na powierzchni i w przestrzeni kosmicznej. Niezależnie jednak od tego, czy scenerią walk były gwiazdy i stacje kosmiczne, czy klasycystyczne budynki Muunów, uwaga widzów była skoncentrowana na bohaterach. To właśnie ich kreacja zadecydowała o tym, że bitwa wciąż jest pamiętana, a wraz z nią Wojny Klonów Tartakovsky’ego.

Obi-Wan i Anakin występują w bardzo wielu pozycjach (niemal każdej) związanej z walkami w ramach Wojen klonów, dlatego nie na potrzeby skupiać się na nich, w trakcie analizy bitwy o Muunilinst.  Za to nie można nie wspomnieć o oddziale klonów, znanym jako dziesiątka z Muunilinst. Jednostka dowodzona przez ARC-77, znanego również jako kapitan Fordo, zaprezentowała niezwykły spektakl sztuki wojennej. Podczas infiltracji miasta Harnaidan, klony perfekcyjnie przeprowadziły akcję oblężenia kwatery Sana Hilla, jednocześnie wiarygodnie oddając problematykę prowadzenia walk ulicznych w terenie zabudowanym.

Również wrogowie okazali się godnymi przeciwnikami, co było miłą odskocznią od bezimiennych i bezgranicznie głupich robotów bojowych B1. Asajj Ventress i Durge to postacie, które później pojawiły się w innych źródłach z okresu Wojen klonów (m. in. licznych komiksach). Tą pierwszą postać poznajemy przed bitwą na odległej planecie Rattattak, jako nieustraszoną wojowniczkę, uważającą się za Sitha. Hrabia Dooku szybko wyprowadza ją z błędu, podejmując się jednocześnie trudu jej wyszkolenia, szykując tym samym pułapkę na Anakina Skywalkera. Pułapkę, która ma zostać aktywowana właśnie na Muunilinst. Durge z kolei stanie w szranki z Obi-Wanem. Jako przedstawiciel rasy Gen’Dai jest on praktycznie nieśmiertelny, co zdecydowanie utrudni robotę Kenobiemu.

Być może nie wszystkie rozwiązania serialu Tartakovsky’ego mają sens. Można się przyczepić choćby do robotów IG na ścigaczach z lancami, szarżującymi na machiny wojenne Republiki. Jednak jeżeli tylko da się szansę tym krótkim odcinkom, tworzącym Wojny klonów, nie sądzę aby było się w stanie oprzeć magicznemu tańcowi wojennemu, który choć zmierza do jedynego słusznego zakończenia, zapewnia przedniej rozrywki poprzez swoją widowiskowość.

3. Bitwa o Endor, Sojusz Rebeliantów i Ewoki vs Imperium Galaktyczne

(m.in. Powrót Jedi i jego adaptacje)

Najbardziej widowiskowa bitwa kosmiczno-naziemna oryginalnej trylogii, według wielu niedościgniona przez starcia wykreowane na potrzeby epizodów I-III. Choć premiera Przebudzenia Mocy dopiero przed nami, na podstawie zwiastuna można z dużą dozą pewności powiedzieć, że rozstrzygnięcie tej batalii będzie miało znaczący wpływ na fabułę nowych Gwiezdnych wojen. Nie wybiegając jednak za daleko w przyszłość, warto przyjrzeć się ponownie bitwie o Endor.

Część naziemna, taktycznie powiązana ze starciem w przestworzach, sprowadzała się do neutralizacji generatora pola ochronnego, osłaniającego budowę drugiej Gwiazdy Śmierci przed możliwymi atakami Rebeliantów. Niewielki oddział uderzeniowy Sojuszu zdołał wylądować skradzionym promem na powierzchni lesistego księżyca i przystąpił do rozpoznania terenu. Nieoczekiwanie Rebelianci zostali szybko odkryci przez zwiadowców imperialnych, co poskutkowało szaleńczą gonitwą na ścigaczach pomiędzy drzewami Endora. Ubocznym efektem pościgu za imperialnymi było nawiązanie kontaktu z rdzenną ludnością planety i połączenie z nią sił w celu pokonania Imperium. Walki, do których doszło nieopodal bunkra dowodzenia generatorem pola, momentami przypominały rzeź sprzymierzonych sił rebeliancko-ewockich, do czego przyczynił się atak machin kroczących AT-ST. Jednak po przejęciu kontroli nad częścią z nich i wyeliminowaniu pozostałych, losy naziemnego natarcia się odwróciły.

Bitwa w kosmosie rozpoczęła się od wyjścia z nadprzestrzeni zjednoczonej floty Sojuszu Rebeliantów dowodzonej z kalamariańskiego krążownika Home One oraz Sokoła Millennium. Pełni wiary w terminowe powodzenie akcji na powierzchni planety, Calrissian i Ackbar rozpoczęli chirurgiczne uderzenie floty i skierowali wszystkie okręty prosto na budowę drugiej Gwiazdy Śmierci. Calrissian w porę zorientował się jednak, że nie wszystko poszło zgodnie z planem i dał rozkaz do wycofania się, zanim Rebelianci zderzyli się z polem ochronnym. W tym samym momencie imperialne myśliwce uderzyły na jednostki przeciwników, a krążowniki interdykcyjne Marynarki Imperium uniemożliwiły Sojuszowi odwrót spod Endora. Walka rozgorzała na dobre. Rebelianci stawili opór myśliwcom typu TIE i odnieśli pewne sukcesy, m. in. odpierając atak na fregatę medyczną typu Nebulon-B. Kiedy wydawało się, że sytuacja zmierza ku lepszemu, artylerzyści Gwiazdy Śmierci II rozpoczęli ostrzał superlaserem, niszcząc kalamariańskie krążowniki. Admirał Ackbar zarządził przemieszczenie floty w bezpośrednią bliskość gwiezdnych niszczycieli Imperium, licząc na wciągnięcie ich do walki. Superlaser przestał dziesiątkować flotę Rebelii, gdyż kontynuacja salw doprowadziłaby niechybnie do uszkodzenia okrętów Marynarki Imperium. Zdeterminowany Ackbar dostrzegając okazję po tym, jak mostek Executora został uszkodzony, zarządził frontalny atak na ten superniszczyciel gwiezdny. Jednocześnie Calrissian i Antilles rozpoczęli atak na główny reaktor Gwiazdy Śmierci II co stało się możliwe w wyniku zwycięstwa na powierzchni. Obie superbronie Imperium zostały unicestwione, Rebelia zatriumfowała, a imperialna flota odleciała w celu przegrupowania.

Efektem starcia na i nad Endorem było nie tylko zniszczenie imperialnej broni masowej zagłady, ale także śmierć wysokich rangą dostojników Imperium. Śmierć ponieśli Imperator Sheev Palpatine, Darth Vader, Wielki Admirał Nial Declann, Admirał Firmus Piett, Moff Tiaan Jerjerrod i inni. Od tamtej pory Imperium niemal zawsze, z niewielkimi przerwami było w defensywie, a główną siłą kształtującą życie w galaktyce stała się powstała z Rebelii Nowa Republika, a później Galaktyczny Sojusz.

2. Bitwa o Coruscant, a właściwie bitwa o Yuuzhan’tar, Imperium Yuuzhan Vongów vs zjednoczona galaktyka

(Nowa Era Jedi 19 Jednocząca Moc)

W historii odległej galaktyki miało miejsce bardzo wiele starć w przestworzach oraz na powierzchni stolicy galaktyki, jednak żadne nie mogło się równać bitwie, która rozegrała się 29 lat po bitwie o Yavin i doprowadziła do zakończenia wielkiej wojny z Yuuzhan Vongami. Rasa fanatyków religijnych, czczących ból i organiczną technologię, 4 lata wcześniej przybyła do znanego wszechświata z wielką flotą inwazyjną. Nikt nie spodziewał się takiego zagrożenia i wiele światów wpadło w ręce najeźdźców. Olbrzymim wysiłkiem przedstawiciele niemal wszystkich ras inteligentnych przeciwstawili się apokaliptycznej pożodze jaką zgotowali im Vongowie, a ukoronowaniem ich walki była batalia mająca na celu odbicie Coruscant. W tym czasie planeta podlegała procesowi przemiany i jej powierzchnia oraz otoczenie diametralnie się zmieniły. Wysokościowce zostały pokryte organicznym podłożem z koralika yorik, a jeden z księżyców planety został rozbity w celu utworzenia wokół niej pierścienia gwiezdnego pyłu i asteroid. Niesamowita sceneria nie była jednak jedynym wyjątkowym aspektem opisywanego wydarzenia.

Była to jedna z naprawdę niewielu bitew w historii jakiegokolwiek uniwersum, w której udział wzięła planeta. Chodzi o czynne uczestnictwo w walce, w którym planetę można zdefiniować jako oddział bojowy, a nie tylko miejsce, w którego pobliżu toczy się walka. Było to możliwe, ponieważ wspomniana planeta, Zonama Sekot, cechowała się niezwykłymi właściwościami. Przede wszystkim Zonama posiadała Sekot, własną świadomość istnienia, coś na kształt umysłu. Ponadto była zdolna do przemieszczenia się po galaktyce, nawet z prędkością nadświetlną. Zonama Sekot była w pewnym sensie zupełnie jak każda istota inteligentna, mogła mieć swoje zdanie na jakiś temat, zapominać, a nawet jak na żywy byt przystało, mogła kiedyś umrzeć. Wspomniana bitwa dowiodła, że Zonama znała się na walce i potrafiła bić się skutecznie.

Warto wspomnieć, że bitwa o Yuuzhan’tar została ukazana w najlepszy możliwy sposób; obok opisów zmagań w przestrzeni komicznej dawnej Coruscant oraz na jej powierzchni, czytelnik Jednoczącej Mocy doświadczy zmagań w mikroskali, czyli starć jeden na jednego. Właściwie to określenie mikrostarcie nie oddaje istoty tego, co czeka czytelnika, gdyż naprzeciwko siebie staną zawodnicy najcięższej możliwej wagi. W prawym narożniku prawych bohaterów Wielki Mistrz Zakonu Jedi Luke Skywalker. W lewym narożniku zaś Najwyższy yuuzhański Lord Shimrra Jamaane. Starcie, na które wielu czekało przez wszystkie 19 tomów Nowej Ery Jedi. I którego wynik prawdopodobnie zaskoczył każdego, kto wcześniej nie zdradził sobie jego zakończenia za pomocą Internetu bądź znajomych. Niemniej emocjonujące starcie Jacena Solo i Onimiego wydają się przypieczętowywać silną pozycję na podium tego zestawienia tej konkretnej bitwy o Coruscant.

1. Bitwa o Hoth, Sojusz Rebeliantów vs Imperium Galaktyczne

(m.in. Imperium kontratakuje, Star Wars (pierwsza seria Marvela), W okopie)

Jeżeli jesteś fanem Gwiezdnych wojen nie mogłeś nie widzieć tej bitwy. To był absolutny majstersztyk, widowisko godne Oskara, nie tylko z powodu ścieżki dźwiękowej Johna Williamsa. Starcie na lodowej Hoth pozostaje żywe w pamięci fanów do dziś. Surowe plenery lodowego pustkowia stały się scenerią wielkiej batalii pomiędzy Imperium a Rebelią. Galaktyczny reżim pokazał siłę swojej armii, a ruch oporu wytrwałość i determinację w walce o przetrwanie. Nie sposób wskazać która scena była najlepsza, nie mówiąc o słabszych ujęciach, których po prostu brak. Sceny imperialne, takie jak ukaranie Ozzela przez Vadera sprawiały, że uwaga całkowicie pozostawała skupiona na wydarzeniach na ekranie. Z kolei narada przed bitwą w hangarze bazy Echo wpływa na widza tak, że nie ważne ile razy już oglądał Imperium atakuje, bo wciąż zastanawia się czy po dwa myśliwce do ochrony transportowca to aby nie za mało aby przedrzeć się przez blokadę. Niezwykle widowiskowe sceny ataku śnieżnych ścigaczy na machiny kroczące AT-AT raczej nie zestarzały się pomimo upływu lat i znacznego postępu w kinematografii. Bitwa potrafi wzbudzić realne emocje, takie jak radość ze strzału oddanego z działa jonowego w kierunku imperialnej floty, czy trwoga w momencie eksplozji generatora pola siłowego. Być może część pozytywnego odbioru ta bitwa zawdzięcza jej wynikowi. Po fajtłapowatych szturmowcach, niekompetentnych inżynierach budujących Gwiazdę Śmierci i śmierci Tarkina ponownie udało się restytuować respekt względem wielkiego Imperium. Machiny kroczące rozgniatają linie umocnień bazy Echo. Szturmowcy nawet wydają się groźniejsi przez kolorystyczne wtopienie w otoczenie i zasłony skrywające fragmenty hełmu przy ich twarzach. Generał Maximilian Veers całą swoją postawą udowadnia, że Rebelia musi naprawdę dobrze przemyśleć z kim się mierzy. Dzięki tym wszystkim czynnikom Rebelia jest jeszcze bardziej tym, czym być powinna; zbieraniną podobnie myślących buntowników, którzy mają nadzieję coś zmienić, ale zdają sobie sprawę, że przed nimi daleka droga. Sukces nad Yavinem został odniesiony dzięki dużej dozie Mocy, bądź jak inni wolą, szczęścia. Teraz przyszedł czas na zimny prysznic i rewizję mylnych wyobrażeń. Imperium wcale nie została tak bardzo osłabione. Inaczej nie rozdeptywałoby naszych towarzyszy broni i nie topiłoby naszego domu. Trzeba znowu uciekać, ratować co się da, liczyć na podjęcie walki jutro. Trzeba za wszelką cenę mieć nadzieję, że tak właśnie będzie, mimo srogich strat. To wszystko dała nam bitwa o Hoth. To była życiowa lekcja i pewnie dlatego wciąż o niej pamiętamy. I dlatego też jej miejsce jest na szczycie tego zestawienia.

Podyskutuj o tym artykule na forum!



blog comments powered by Disqus