Najlepsze bitwy z uniwersum Gwiezdnych wojen. Miejsca 10-6

Autor: Smok
12 listopada 2015

Trzeci zwiastun Przebudzenia Mocy przedstawia fragmenty co najmniej dwóch dużych bitew, jakie zostaną ukazane w najnowszej części Gwiezdnych wojen. Wszelkie doniesienia dotyczące Rogue One sugerują, że i w pierwszym spin-offie miłośnicy gwiezdnych batalii nie wyjdą z kin rozczarowani. Warto więc już teraz przyjrzeć się temu, jak do tej pory walczono w stworzonym przez George’a Lucasa uniwersum.

Wbrew swojej nazwie, Gwiezdnym wojnom równie daleko do filmów wojennych, co Jar-Jarowi do powszechnego uwielbienia wśród fanów. W Epizodach IV-VI konflikt na skalę galaktyczną został skutecznie przyćmiony przez inne wątki, a pojawiające się tu i ówdzie bitwy, choć robiły odpowiednie wrażenie, z reguły sprowadzały się do wysadzenia czegoś dużego. Nowa trylogia również nie wykorzystała szansy na udowodnienie, że dla wojen w Gwiezdnych wojnach jest miejsce nie tylko w tytule. Bitwy o Coruscant czy Geonosis nie zmienią obrazu całości oraz nie wymarzą z pamięci generała Binksa. Na szczęście twórcy obecnych Legend nie zawiedli i dzięki nim fani otrzymali wiele niezapomnianych bitew.

Przed Wam miejsca 10-6 zestawienia najlepszych bitew z uniwersum Gwiezdnych wojen.

10. Bitwa o Coruscant, Republika Galaktyczna vs Konfederacja Niezależnych Systemów

(m.in. Zemsta Sithów, Labirynt zła, Wojny Klonów Tartakovsky’ego, sezon 3, odcinki 23-25)

Nie ma co udawać, że George Lucas to Erich Maria Remarque, a tworzone przez niego i innych reżyserów widowiska science-fiction utrzymane są w duchu Na Zachodzie bez zmian. Zadaniem przedstawionych w Gwiezdnych wojnach bitew nie jest ukazanie losów jednostki w wyniszczającym całą galaktykę konflikcie, a jedynie dostarczenie widzowi określonej dawki wrażeń. Można narzekać na taki stan rzeczy, ale trzeba też przyznać, że mało które starcie daje widzowi tyle rozrywki, co znana chociażby z Epizodu III bitwa o Coruscant. Batalia toczona nad planetą, jak i na powierzchni stolicy galaktyki już od pierwszych momentów oszałamia swym rozmachem i z prędkością podracera porywa odbiorcę. Co ciekawe, nie ma tutaj większego znaczenia medium, za pomocą którego poznajemy losy bitwy. Czy będzie to Zemsta Sithów, animacja Tartakovsky’ego czy też opisy Luceno i Stovera, w każdym przypadku odbiór będzie równie emocjonujący, chociaż trzeba przyznać, że sceny z filmu wywołują największe wrażenia. Niemalże niekończącej się fali wybuchów oraz śmiałych poczynań protagonistów nie psują nawet drętwe dialogi i równie zła gra aktorska. I aż żal, że na seans Zemsty Sithów w wersji 3D przyjdzie polskim widzom jeszcze poczekać.

9. Bitwa o Shedu Maad, Koalicja Jedi vs Galaktyczna Konfederacja Niezależnych Systemów i Resztki Imperium

(Dziedzictwo Mocy tom 9 Niezwyciężony)

Spod pióra Troy’a Denninga wyszła pokaźna ilość książek Star Wars i z reguły były one dość dobrze przyjmowane przez fanów. Z przychylnym odbiorem spotkał się również Niezwyciężony. W finale dziewięciotomowej serii Dziedzictwo Mocy miłośnicy gwiezdno-wojennej literatury mogli zapoznać się z opisami kilku bitew, z których największe wrażenie zrobiło ostatnie starcie Drugiej Galaktycznej Wojny Domowej. Bitwą o Shedu Maad (zwaną także bitwą o stację Uroro) Denning w godny sposób pożegnał się z czytelnikami. Czegóż tu nie ma! Podstępy, zwody, pułapki, Gwiezdne Niszczyciele, dzielni piloci w swych pięknych stealthX-ach oraz nieopuszczające bohaterów i czytelników napięcie. Jednak najważniejsza potyczka tej batalii miała wymiar bardzo osobisty i toczyła się w niemal kameralnych warunkach. Mowa oczywiście o pojedynku pomiędzy rodzeństwem Solo. Ona - Miecz Jedi, on - Lord Sithów. Widać już taki los potomków Anakina Skywalkera. Zawsze znajdzie się bliska im osoba, która stanie tam gdzie stali Sithowie, a słowa i pojednanie zastąpią włączone miecze. Gdyby nie śmiertelna w skutkach konfrontacja dzieci Hana i Leii, bitwa o Shedu Maad, przy robiącym niemałe wrażenie opisie, byłaby tylko jednym z wielu starć, takich o których czytelnik mógłby dość szybko zapomnieć. Dzięki dramatycznej walce Jainy i Jacena tak się nie stało i widowiskowy finał Dziedzictwa Mocy na stałe trafił do grona najlepszych bitew odległej galaktyki.

8. Odkrycie i podbój Alanciaru, Zaginione Plemię Sithów vs Alanciari

(Zaginione Plemię Sithów)

Balisty, statki napowietrzne, ogniste strzały… Czy aby na pewno wciąż chodzi o Gwiezdne wojny? Jak najbardziej. Zaginione Plemię Sithów to zbiór udanych opowiadań o Sithach osiadłych na planecie Kesh. Po rozbiciu się na tajemniczym globie, grupa wojowników Ciemnej Strony Mocy stworzyła własną, oderwaną od reszty galaktyki społeczność. Podobnie jak komiks Spadająca gwiazda (Star Wars Komiks 58), tak i tutaj czytelnik może nacieszyć się cudowną wręcz odrębnością od innych tytułów spod znaku Star Wars. W Pandemonium, finałowym opowiadaniu ze zbioru, Sithowie postanowili podbić niezdobyty dotąd kontynent Alanciar. Zaczęło się od ekspedycji przywodzącej na myśli wyprawy odkrywców Ameryki, a później jest jeszcze ciekawiej. John Jackson Miller stworzył wyjątkowy w całym uniwersum świat, w którym bitwom nie towarzyszą odgłosy dział, a zamiast wystrzeliwanych wiązek laserowych, wokół słychać jedynie świst płonących strzał, z których pomocą tubylcy bronili się przeciwko sithyjskim najeźdźcom. Lecz nie tylko odmiennością, a również sprawnym opisaniem jej przebiegu, bitwa o nabrzeża Alanciaru zasługuje na uwagę każdego fana Gwiezdnych wojen.

7. Bitwa o Umbarę, Republika Galaktyczna vs Konfederacja Niezależnych Systemów

(Wojny Klonów Filoniego, sezon 4, odcinki 7-10)

Ze wszystkich bitew ukazanych w Wojnach Klonów żadna nie robi tak dużego wrażenia, jak bitwa o Umbarę. Już na samym początku mroczna atmosfera skąpanej w cieniach planety nie zwiastuje niczego dobrego. Dla oddziałów sklonowanych żołnierzy Wielkiej Armii Republiki nie będzie to kolejny drobny przystanek w drodze do zwycięstwa. Czują to widzowie, zdają się wyczuwać to i klony. Nieprzychylne nastawienie do zakutych w białe pancerze najeźdźców nie jest domeną wyłącznie Umbarian. Niekiedy wydaje się, że cała planeta walczy z obecnością niechcianych gości. Jakby tego było mało, dowództwo nad klonami przejął dość nietypowy Jedi. Tyran z krwi i kości, który podwładnych mu żołnierzy traktuje z równą troską, co Neimoidianie swoje droidy. Obserwując Ponga Krella nie trudno dojść do przekonania, że część klonów wykonałaby Rozkaz 66 nawet bez zamontowanego w głowie biologicznego chipa. Na plus dla bitwy należy także zaliczyć zróżnicowanie poszczególnych starć - od zmyślnych działań klonów, po toporne popychanie wojsk do przodu, bez względu na poniesione straty. Szczególny, wręcz symboliczny wymiar miała jedna z walk. Patrząc na żołnierzy z Batalionu 212, którzy omyłkowo zaatakowali klony służące w Legionie 501 nie trudno pomyśleć o bratobójczej walce, jaką nieco później stoczą ze sobą dowódcy tych oddziałów.

6. Bitwa o Jabiim, Republika Galaktyczna vs Konfederacja Niezależnych Systemów

(Star Wars Komiks Wydanie Specjalne nr 1/2009)

Mało jest w uniwersum Star Wars starć, których finał byłby równie ponury, co wydarzenia wieńczące bitwę o Jabiin. Bitwę, która dobitnie udowodniła, że na wojnie nie ma zwycięzców i przegranych. Są tylko ofiary i koszty poniesione przez tych, którym udało się przeżyć. Opisując czyny, jakich Federacja Handlowa dopuściła się na Naboo, Sio Bibble powiedział, że żniwo śmierci jest przerażające. Tymi samymi słowami można by podsumować bitwę stoczoną na Jabiinie. 27 poległych Jedi, a do tego tysiące klonów i jabiinskich nacjonalistów, którzy oddali swoje życie w tej wyniszczającej obie strony walce. Posępną, pełną okopowego brudu opowieść być może czytałoby się zupełnie inaczej, gdyby nie rewelacyjna praca wykonana przez rysownika Briana Chinga i kolorystę Joego Wayne’a. Bitwa o Jabiin zapadła w pamięć nie tylko mieszkańcom odległej galaktyki, ale też i wielu fanom Gwiezdnych wojen. Pozostaje mieć nadzieję, że i w nowym kanonie znajdzie się miejsce dla bitew takich jak ta.

Podyskutuj o tym artykule na forum!


blog comments powered by Disqus