Mistrzowie miecza świetlnego. Najlepsze pojedynki z "Gwiezdnych wojen". Część IV: Seriale

Autor: Renxar
Korekta: Smok
10 września 2015

Jednymi z najbardziej widowiskowych scen, pojawiających się w twórczości związanej z Gwiezdnymi wojnami, są walki na miecze świetlne. Każda z nich dostarcza widzowi mnóstwo przeżyć i emocji. Oprócz filmowych stać, warto również obejrzeć te przedstawione w serialach. Dzięki starym i nowym Wojnom Klonów czy Rebeliantom, fani Gwiezdnych wojen otrzymali wiele wyjątkowych pojedynków.

Walka Jedi z Generałem Greviousem na Hypori (Gwiezdnej wojny: Wojny Klonów / Star Wars Clone Wars)

Wojny Klonów od Genndy’ego Tartakovsky'ego dostarczyły sporo emocjonujących walk na miecze. Jednak jedno starcie zasługuje na szczególną uwagę. Mowa o pojedynku, który miał miejsce w dwudziestym i dwudziestym pierwszym epizodzie serialu. Na planecie Hypori rozbiła się jedna z flot Wielkiej Armi Republiki. Nieliczni ocaleni żołnierze i Jedi dzielnie bronili się przed siłami Separatystów. Niestety, pod wzmożonym naporem droidów dowodzonych przez generała Grivousa prawie wszyscy zginęli. Przy życiu pozostała tylko garstka rycerzy: Ki-Adi-Mundi, Shaak Ti, Aayla Secura, Sha'a Gi, K'Kruhk oraz Tarr Seirr. Dowódca Separatystów zdecydował osobiście rozprawić się z Jedi. Zanim podjął walkę, Grievous wygłosił krótką przemowę, która miała osłabić morale ocalałych i ukrył się, wystawiając ich cierpliwość na próbę. Nieczęsto w Gwiezdnych wojnach spotyka się przypadki gry psychologicznej pomiędzy przeciwnikami i już dzięki temu, walka generała z Jedi zasługuje na zainteresowanie. Sha'a Gi nie wytrzymał presji, stracił zimną krew i pomimo poleceń Ki-Adiego rzucił się ślepo przed siebie. Na taką okazję czekał Grievous. Skoczył na Jedi i przygniótł go swoimi metalowymi szponami, a następnie rzucił się na pozostałych wojowników. Wówczas rozpoczęła się widowiskowa walka, podczas której widz może w pełni nacieszyć się kunsztem Greivousa. Warto tu zaznaczyć, że generał droidów nie posługuje się tylko mieczami świetlnymi, lecz walczy całym sobą. Pokonanie Jedi nie stanowiło dla niego wyzwania. Po krótkiej chwili na placu boju pozostali tylko Ki-Adi oraz Shaak Ti, lecz i oni załamali się pod gradem ciosów generała. Gdyby nie wysłany przez Obi-Wana Kenobiego oddział dowodzony przez kapitana Fordo, dramatyczna walka o życie zakończyłaby się klęską Jedi. Pojedynek, mimo że nie trwa długo, jest nadzwyczaj widowiskowy i dynamiczny. Na szczególne uznanie zasługuje styl walki jakim posługuje się Grievous, a także muzyka, która doskonale zbudowała pełen napięcia klimat. Szkoda, że zarówno w Zemście Sithów, jak i w nowszych Wojnach klonów generał nie powtarza już swojego mistrzowskiego wyczynu z serialu Tartakovsky’ego.

Darth Sidious kontra Darth Maul i Savage Opress (Gwiezdne wojny: Wojny Klonów / Star Wars The Clone Wars)

Darth Maul to niezwykle interesująca postać ze świata Gwiezdnych Wojen. Po swoim debiucie  w Mrocznym Widmie zyskał sobie sympatię fanów i twórców związanych z sagą do tego stopnia, że wielokrotnie powracał w historiach dziejących się długo po epizodzie pierwszym. Nic więc dziwnego, że autorzy Wojen Klonów również pokusili się o wykorzystanie tej postaci. Po odnalezieniu przez brata Darth Maul próbuje z powrotem odzyskać pełnię swej mocy i stać się potężnym Sithem. Po wielu zaskakujących perypetiach zostaje on władcą Mandalory. Nie umknęło to uwadze Dartha Sidiousa, który natychmiast wyruszył na planetę Mandalorian w celu wyeliminowania swojego byłego ucznia i jego towarzysza. Po wylądowaniu na Sundari, Sidious bez trudu rozprawił się z mandaloriańskimi super komandosami i ruszył w kierunku sali tronowej. Można było wyczuć, że oto zbliża się kres rządów Maula. Zwłaszcza, że Iridonianin nie miał zbyt wiele czasu, by przygotować się na czekającą go konfrontację. Prawdziwy Sith zawsze ma w zanadrzu kilka asów. Nie inaczej było w tym przypadku. Sidious zaskoczył zarówno braci, jak i widzów i wyciągnął dwie klingi, a nie jedną jak uczynił to w Zemście Sithów. Rozpoczęła się walka w blasku pięciu karmazynowych ostrzy. Wojownicy ruszyli na Sidiousa, lecz ten zadziwił wszystkich po raz kolejny, wykonując pełne zwinności i gracji uniki. Parował każdy z ciosów bez większego wysiłku i ewidentnie bawił się ze swoimi przeciwnikami. Pierwszy padł Savage Opress, spowodowało to tylko wzrost furii u jego brata. Ale nawet wspomagany nienawiścią i cierpieniem, Maul nie zdołał pokonać swojego przeciwnika. Sidious beznamiętnie blokował każdy cios, po czym wytrącił bronie z rąk Maula. Konfrontacja pomiędzy uczniem, a mistrzem zakończyła się w nietypowy sposób. Zamiast zabijać, Sidious zdecydował się na poniżenie Iridonianina i torturowanie go błyskawicami mocy. Jest to jeden z najbardziej spektakularnych pojedynków w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Warto również dodać, że oprócz samej walki, na wielkie uznanie zasługuje utrzymana w ponurych barwach kolorystyka  oraz świetna praca kamery połączona z klimatyczną muzyką.

Inkwizytor kontra Kanan i Ezra, pojedynek finałowy (Star Wars: Rebelianci / Star Wars: Rebels)

Obi-Wan Kenobi powiedział kiedyś, że miecz świetlny jest bronią na bardziej cywilizowane czasy. Pomimo to, wraz ze zmianą epoki garstka ocalałych Jedi nie zarzuciła możliwości korzystania z tego oręża. W mrocznych czasach miecz świetlny stał się  symbolem nadziei i wolności, który pokrzepiał serca uciśnionych mieszkańców galaktyki. Tym samym ściągał na siebie uwagę Imperium, które tępiło wszystkich użytkowników Jasnej Strony Mocy oraz tych, którzy zdecydowali się bronić wartości reprezentowanych przez Jedi. Jedną z takich osób jest Kanan. Świadomy niebezpieczeństwa stanął do walki i inspirował innych, aby za jego przykładem zbuntowali się przeciw oprawcy. Wiadomym było, że jego działalność nie pozostanie długo niezauważona przez Sithów. Wysłano więc Inkwizytora, aby stłumił wszelkie oznaki buntu i zabił Jedi. Początkowo nie odnosił on większych sukcesów, lecz w końcu udało mu się chwytać jednego z głównych protagonistów serialu i użyć go do zwabienia towarzyszy bohatera. Załoga Ducha świadoma zastawionej pułapki i nie zważając na niebezpieczeństwa postanowiła uratować przyjaciela. Na niekorzyść rebeliantów wszystko potoczyło się zgodnie z planem Inkwizytora. Ezra i ledwo przytomny, wycieńczony torturami Kanan napotkali wysłannika Sithów. Na szczęście, Jarrus odzyskał siły i świadomość, kiedy ujrzał z kim przyjdzie mu się zmierzyć. Jedi wziął miecz od swojego ucznia i rozpoczął szarżę na Inkwizytora. Ciekawym zagraniem było wykorzystanie przez Kanana elementu zaskoczenia jaki dawały usprawnienia, które Ezra zamontował w swoim mieczu. Chwilę później rozpoczęła się finezyjna wymiana ciosów pomiędzy dwoma wojownikami. Nie chcąc pozostawać biernym, Ezra przyciągnął do siebie miecz swojego mistrza i dołączył do walki. Z trzema uczestnikami pojedynek nabrał nowego wymiaru. Nie trwało jednak zbyt długo. Wykorzystując Moc, Inkwizytor pokonał Ezrę, a Kanan z rozpaczą przyglądał się jak jego uczeń spadał z trapu. Świadomość śmierci chłopca odblokowała pewną część duszy rycerza. Stracił bowiem ostatnią osobę, o którą musiał się lękać. Z nowym nastawieniem wygrał pojedynek rozcinając broń Sitha. Co ważne, Inkwizytor nie zginął z ręki Kanana, a popełnił samobójstwo. Każdy z pojedynków w Gwiezdnych Wojnach oprócz walorów artystycznych ma jeszcze znaczenie symboliczne. Za każdym razem, kiedy bohaterowie krzyżują swe miecze na ekranach, widzowie są świadkami nie tylko zmagań dwóch postaci, lecz również walki pewnych idei, które są przez nich reprezentowane. Szczególnie widać to w pojedynku pomiędzy Jedi i Inkwizytorem. Warto docenić oba aspekty tych scen, nie tylko ten wizualny, ale też ten filozoficzny.

Podyskutuj o tym artykule na forum!


blog comments powered by Disqus