Mistrzowie miecza świetlnego. Najlepsze pojedynki z "Gwiezdnych wojen". Część II: Książki

Autor: Nelani
Korekta: Smok
25 sierpnia 2015

Powieści spod znaku Star Wars dostarczyły fanom wielu niezapomnianych pojedynków. Poniżej trzy najlepsze według Nelani. A jakie są Wasze typy? Zachęcamy do dyskusji na forum.

3. Jaden Korr vs Relin Druur

Rozdroża czasu Paula Kempa należą do kategorii książek mniej więcej kanonicznych. Zasadniczo ich treść nie stoi w sprzeczności z ciągłością Expanded Universe, ale niektóre zastosowane przez autora rozwiązania są traktowane jako licentia poetica i absolutnie nie powielane w żadnych innych powieściach z cyklu. Abstrahując od tego, czy Rozdroża czasu to lektura obowiązkowa fana SW (Absolutnie tak!) i czy warto przymknąć oko na pewne, co dziwniejsze, pomysły żeby móc cieszyć się kawałkiem dobrej literatury (Jak najbardziej, 10/10!) uznać należy, że Paul Kemp we wszechświecie SW porusza się niesłychanie swobodnie. Widać, że przerobił EU wzdłuż i wszerz i lubi nawiązywać w swoich książkach do wielu wątków pojawiających się tu i ówdzie na przestrzeni całej chronologii. Z tego właśnie powodu na trzecim miejscu najlepszych pojedynków na miecze świetlne umieścić muszę walkę Jadena Korra i Relina Druura, która odbyła się 41 lat po Nowej Nadziei. Zarówno Jaden jak i Relin byli Jedi, więc nie był to pojedynek na śmierć i życie, ale to co przesądza o jego wyjątkowości było zderzenie technologii. Relin Druur dysponował ekwipunkiem sprzed 5000 tysięcy lat, co w praktyce oznaczało miecz świetlny na kablu z ogniwem zasilającym noszonym na pasku. Natomiast Jaden Korr, jak można było zobaczyć w grze Jedi Academy, posługiwał się współczesnym mieczem świetlnym. Teoretycznie nawet w Gwiezdnych wojnach wiedza i technika idą do przodu, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę okres  kilku tysięcy lat, w praktyce jednak często te zmiany są zupełnie niezauważalne i poza zmianą wyglądu statków, czy nazewnictwa, niewiele można ich wymienić. Na szczęście ewolucja miecza świetlnego jest bardziej niż zauważalna i bezczelne wprowadzenie do EU startrekowych podróży w czasie tylko po to żeby ją dobitnie pokazać jest warte każdej niezgodności w kanonie.

2. Corran Horn vs Luke Skywalker

Ja, Jedi Michael`a A. Stackpole`a jest, biorąc pod uwagę całe EU, dosyć nietypową książką. Po pierwsze pierwszoosobową narrację prowadzi tam stworzona i mocno eksploatowana przez autora postać pilota X-winga/Jedi/tajnego agenta/korelianina Corrana Horna. Po drugiej akcja powieści dzieje się jednocześnie z wydarzeniami opisanymi w przysłowiowo już słabiutkiej trylogii Akademii Jedi autorstwa Kevina J. Andersona. (Pan Anderson znany jest głownie z tego, że popełnił wraz z żoną serię książeczek dla młodzieży Młodzi Rycerze Jedi, na szczęście nie wydaną w całości w Polsce.) Wydarzenia przedstawione we wspomnianej trylogii są same w sobie ciekawe i dosyć ważne z punktu widzenia EU, więc za to, że pan Stackpole pokusił się o przepisanie ich, charakterystycznym dla siebie, lekkim i przystępnym stylem należy się autorowi Ja, Jedi duży plus. Minusem natomiast jest przedstawienie postaci Corrana Horna jako wszechmocnego mistrza sztuk wszelakich, który w dodatku odkrywa, że jest Jedi. Przybywa więc na Yavin IV, częściowo w poszukiwaniu zaginionej ukochanej, a częściowo żeby odbyć trening pod okiem mistrza Jedi. Dochodzi wtedy do interesującego pojedynku między nim a Lukiem Skywalkerem. Luke jest niewątpliwie bardziej doświadczonym szermierzem, ale to Corran zyskuje przewagę używając wielu nieczystych sztuczek, których nauczył się podczas swojej pracy w CorSecu.

1. Jaina Solo vs Jacen Solo

Niezwyciężony Troy`a Denning`a zawiera w sobie jeden z najlepiej opisanych pojedynków na miecze świetlne jaki można znaleść w uniwersum SW. Poza nudnym opisem zadawanych ciosów i otrzymywanych obrażeń autor pokusił się o szczegółowe przedstawienie tego co działo się w umysłach bliźniąt, kiedy prowadziły one walkę na śmierć i życie. Jaina i Jacen Solo, do tej pory nierozłączni, w finałowej odsłonie dziewięciotomowej serii Dziedzictwo Mocy, zmuszeni zostali do morderczego pojedynku, którego wynik po raz kolejny zdecydować miał o losach całej galaktyki. Nie da się ukryć, że tego typu rodzinne waśnie są dosyć popularnym motywem w kulturze, a co za tym idzie, w uniwersum SW, ale w przypadku kiedy na ołtarzu przejmującej historii złożone zostało już jedno z dzieci Hana i Leii, takie rozwiązanie wydaje się zwyczajnie okrutne. Ale za to doskonale się to czyta!

Podyskutuj o tym artykule na forum!



blog comments powered by Disqus