Mistrzowie miecza świetlnego. Najlepsze pojedynki z "Gwiezdnych wojen". Część I: Filmy

Autor: Roan
Korekta: Smok
17 sierpnia 2015

Miecz świetlny to niezaprzeczalny symbol Gwiezdnych wojen. Magiczny przedmiot według konstrukcji monomitu Josepha Campbella. Elegancka broń na bardziej cywilizowane czasy. Według nauk mistrzyni Luminary Unduli jego ostrze jest sercem Jedi. Na pewno odzwierciedla ideały w które wierzą strażnicy pokoju i sprawiedliwości w galaktyce; surowe ostrze czystej energii, niewzruszenie przepływającej przez emiter ostrza i soczewki skupiające po to, by wprowadzać w życie porządek, widziany oczami tego, kto go dzierży. Nic nie wzbudza takich emocji podczas oglądania filmowej sagi George’a Lucasa, jak właśnie pojedynki w użyciem miecza świetlnego. Widzowie wyczekują ich tak bardzo, ponieważ wiedzą, że dopiero zwarcie dwóch mieczy doprowadzi do rozstrzygnięcia problemu równowagi Mocy.

Dotychczasowe sześć epizodów dostarczyło fanom dwunastu pojedynków na miecze świetlne. Statystycznie są to dwa pojedynki na każdy film, jednak w rzeczywistości pokazy szermiercze użytkowników Mocy nie były tak równomiernie rozłożone w gwiezdnej sadze. Jedynie Mroczne widmo dostarcza dwóch pojedynków: krótszy Maula i Quin-Gona na Tatooine oraz dłuższy z tymi samymi oponentami wzbogacony udziałem Obi-Wana. W Ataku klonów Dooku jako Darth Tyranus kolejno podejmuje wyzwania rzucane mu przez Obi-Wana, Anakina i Yodę. Najwięcej pojedynków ukazała widzom Zemsta Sithów. Były to starcia Dooku z Anakinem i Obi-Wanem, Palpatine’a z czterema mistrzami Jedi, którzy zamierzali go aresztować oraz dwa finałowe - Palpatine’a z Yodą na Coruscant i Anakina z Obi-Wanem na Mustafarze. Wszystkie trzy filmy starej trylogii posiadały jedną scenę walki na miecze świetlne. Nowa nadzieja ukazała starcie Vadera i Obi-Wana, Imperium kontratakuje - Vadera i Luke’a, natomiast Powrót Jedi - ponowne starcie Vadera i Luke’a z udziałem Imperatora Palpatine’a. Teoretycznie można by jeszcze wspomnieć starcie Obi-Wana z generałem Greviousem na Utapau, jednak właściwsze wydaje się przemilczenie tej walki w kontekście pojedynkowania. Grevious działał bardziej jak maszyna, nie było w jego akcjach ani krzty finezji. Nie był też wrażliwy na Moc, co naznacza go jako niepełnowartościowego użytkownika miecza świetlnego, jako broni dedykowanej Jedi/Sithom. Pozostałe filmowe zastosowania miecza świetlnego, nawet jeżeli prowadziły do unieszkodliwienia napastnika, nie nosiły znamion pojedynku, dlatego ostateczny wybór trzech najlepszych zwarć świetlnych ostrzy został dokonany spośród dwunastu akcji wymienionych powyżej.

3. Pojedynek Anakina i Obi-Wana na Mustafarze.

W 1995 r. został wydany Ilustrowany przewodnik po postaciach Gwiezdnych wojen, którym można było przeczytać, że Anakin nie chciał zawrócić z obranej drogi, Obi-Wan nie miał zatem wyjścia i wyzwał go na pojedynek. Walka toczyła się zaciekła, gdyż obaj byli dobrymi szermierzami i doświadczonymi adeptami, ale w końcu Anakin wylądował w roztopionej lawie. Dopiero dziesięć lat później fani mogli przekonać się na własne oczy jak dokładnie wyglądało to starcie gigantów. I chyba trudno byłoby powiedzieć, że ten fragment filmu zawiódł ich oczekiwania. Absolutnie wspaniała sceneria wulkanicznego świata, przemyślany i widowiskowy pokaz walki, przerywany efektami specjalnymi użycia Mocy w odpowiednich proporcjach, a do tego wyśmienicie skrojona muzyka Johna Williamsa. Nawet widzowie niechętni Haydenowi Christensenowi zwykle nie narzekali na jego zdolności aktorskie w odniesieniu do tej konkretnej sceny walki; mało tego, stwierdzali, że jego wyraz twarzy na sam koniec idealnie wpasował się w narrację filmu. Jak to komentowały amerykańskie media w 2005 r. Titanic w kosmosie. Walka godna Oskara, a może nawet jedenastu.

2. Pojedynek Luke’a i Vadera na Bespinie.

Imperium kontratakuje jest chyba najczęściej wskazywanym filmem, jeżeli chodzi o wybór najlepszego dzieła gwiezdnej sagi Lucasa. Rzeczywiście epizod V posiada wiele mocnych elementów fabularnych i jednym z nich jest pojedynek w mieście w chmurach. Budowanie napięcia poprzez przemykanie głównych bohaterów w ciemności pomieszczeń technicznych rafinerii gazu tibbana jest po prostu genialne. Obaj przeciwnicy próbują się najpierw wybadać, wyczuć przeciwnika, co przywołuje skojarzenia sentencji rodem ze Sztuki wojny Sun Tzu. Widz ma wrażenie autentyczności grozy i emocji towarzyszącej bohaterom. Nie ma to nic wspólnego z tak popularnymi teraz superbohaterskimi chałturami gdzie plastikowe efekciarstwo ma nadrobić… cóż, z grubsza wszystkie braki fabularne. Trzeba też przyznać, że efekty specjalne Imperium kontratakuje nie zestarzały się tak bardzo i są w stanie wyjść obronną ręką do młodego widza w XXI wieku. A skoro o ręce mowa, to należy nadmienić rzecz oczywistą, że moment kulminacyjny tego starcia na zawsze zapisał się w kanonie światowego filmu i na dobrą sprawę sam ten fakt wystarczy, aby umieścić ten pojedynek na podium zestawienia.

1. Pojedynek Maula z Quin-Gonem i Obi-Wanem.

Chociaż Mroczne widmo nie jest najbardziej poważanym przez fanów filmem gwiezdnej sagi, to wydaje się, że bluźnierstwem byłoby powiedzenie, iż ten film był niepotrzebny. Główny argumentem służącym obronie Mrocznego widma i oddającym mu należny szacunek, jest najdoskonalszy pojedynek na miecze świetlne, jaki było dane zobaczyć widzom do tej pory. Wszystkie elementy tej sceny zostały przemyślane w najdrobniejszych szczegółach. Sam wygląd bohaterów umożliwia jednoznaczną identyfikację ideałów, jakie wyznają. Diaboliczny Darth Maul jako sługa Ciemnej Strony Mocy robi fantastyczne wrażenie. Quin-Gon, doświadczony mistrz Jedi, od którego bije stoicki spokój oraz żywiołowy młody Obi-Wan, jeszcze bez zarostu, by dokładnie ukazać każdy grymas na jego twarzy, świetnie reprezentują siły Jasnej Strony. Wprowadzenie podwójnego miecza świetlnego dodało pojedynkowi pikanterii, ale nie było tak kontrowersyjne, jak koncepcja broni Kylo Rena. Sam fakt, że mamy do czynienia z pojedynkiem trzech osób naraz jest o tyle dobry, że rzadko spotykany w Gwiezdnych wojnach, niezależnie od rodzaju źródła (także w książkach, komiksach). Umieszczenie potyczki na pomostach, dało tej walce odpowiednią przestrzeń na zaprezentowanie wspaniałych akrobacji. Elementy świetlne scenerii, jak słupy plazmy i przesłony energetyczne doskonale dopełniały wizualnie ten element filmu. No i oczywiście Duel of the Fates, utwór będący jednym ze szczytowych osiągnięć Johna Williamsa. Ilustracja muzyczna tego pojedynku była doskonale dopasowana do akcji, zmiany tempa współgrają ze wszystkimi skokami, cięciami, zwarciami ostrzy, parowaniem ciosów i unikami. Dlatego właśnie ten pojedynek znalazł się na szczycie.

Na forum możecie przedstawiać Waszych kandydatów do najlepszych pojedynków z filmowej sagi.

Podyskutuj o tym artykule na forum!



blog comments powered by Disqus