Miecz świetlny – broń doskonała?

Autor: Girwan
20 października 2010

To oficjalna broń rycerza Jedi. Nie tak ciężka i niezgrabna jak miotacz. Żeby jej używać potrzebne jest coś więcej niż tylko dobre oko. Elegancka broń. A także symbol. Każdy potrafi strzelić z miotacza czy blastera, ale żeby dobrze posługiwać się mieczem świetlnym, trzeba być kimś, kto wyrasta ponad przeciętność.”

- Obi-Wan Kenobi
 
 
Już od momentu premiery pierwszej części Gwiezdnych Wojen w roku 1977 wizja mieczy świetlnych zawładnęła umysłami fanów. Wielu z nich zaczęło konstruować mniej lub bardziej udane repliki. Wraz z kolejnymi epizodami i rozwojem gwiezdnego uniwersum rozpoczęto również opisywanie technologii związanej z mieczem świetlnym. Broń Jedi, piękna, elegancka i niezwykle śmiercionośna przez wielu uważana jest za doskonałą. Czy na pewno jest to broń perfekcyjna? Zastanówmy się również, czy jest to broń, którą można zbudować i przekazać żołnierzom na współczesnym polu walki. 
 
Zacznijmy od przyjrzenia się budowie miecza. 
 
Pomińmy elementy mistyczne związane z podejściem konstruktora, a skupmy się na samej technologii. Każdy miecz składał się z kilku głównych elementów: zaczepu, baterii, aktywatora, uchwytu, kryształu i emitera. W zależności od swoich planów stworzenia miecza konstruktor mógł umieścić więcej kryształów uzyskując dzięki temu różne właściwości klingi: kolor, długość, ilość ostrzy itp. Niektóre źródła podają również informacje o gnieździe pozwalającym na ładowanie baterii miecza. Czy faktycznie jednak broń ta była ładowana? Żadne źródła filmowe czy literackie nie dowodzą faktu zasilania baterii źródłem zewnętrznym. Jedyne informacje na ten temat pojawiają się w twórczości fanów na stronach internetowych. 
Największą trudnością było oczywiście dobranie i właściwe osadzenie kryształu, który pozwalał na odpowiednie skupienie wiązki energii. Wszystkie komponenty umieszczone były w dopasowanej obudowie. Wysokiej mocy energia była uwalniana przez serie dodatnio naładowanych soczewek skupiających i aktywatora, objawiając się jako promień energii, który wydłużał się z bazy na wysokość około jednego metra, wtedy tworzył się obwodowy łuk powracający do negatywnie naładowanego pierścienia rozszczepiającego emitera. Nadprzewodnik zamykał pętle doprowadzając przetransformowaną energię z powrotem do wewnętrznego źródła zasilania, gdzie pętla zaczynała się od nowa
 
 
Czy można zbudować miecz świetlny już dziś?
 
Wielu inżynierów zadaje sobie pytanie czy istnieje możliwość budowy miecza przy wykorzystaniu dostępnych dziś rozwiązań technologicznych. Każdy z nich musi rozwiązać kilka problemów, które postawili przed nimi projektanci broni Jedi i Sithów. Jakie to problemy? Zacznijmy od najprostszego i jednocześnie najważniejszego – zasilania. Ostrze miecza to olbrzymia ilość energii, którą trzeba wyzwolić, a po deaktywacji miecza pochłonąć lub rozproszyć. Dziś jedynym wysoko wydajnym źródłem energii jest reaktor atomowy. Ciężko jednak wyobrazić sobie człowieka biegającego z mała atomową baterią w ręku. Dodajmy do tego, że wymiary i ciężar takiego akumulatora skutecznie uniemożliwiłyby władanie bronią. Być może silny człowiek mógłby jeszcze używać takiego miecza, na pewno jednak brakowałoby mu finezji i elegancji jaką posiadali rycerze ze świata Gwiezdnych wojen. Prawdopodobnie wyglądałoby to jak rąbanie drwa.
 
Kolejnym problemem, chyba najważniejszym jest samo ostrze. Na dzień dzisiejszy nauka nie dysponuje rozwiązaniem pozwalającym na zamykanie energii w pętli zwrotnej. Jedyną energią jaką możemy użyć jako broni jest światło skupione w laser. Najczęściej służy on jednak do wskazywania celów, a nie jako broń sama w sobie. Dodatkowo technologia przyszłości oferuje ostrze o pewnej grubości. Miecz świetlny to broń, która zadaje obrażeń tnące i kłute. Przy pomocy lasera my możemy tylko zadawać obrażenia kłute poprzez wypalenie dziury skupioną wiązką energii. 
 
Ciekawe rozwiązanie zaproponował dr Michio Kakuku w jednym ze swoich programów popularno naukowych z cyklu Fantastyka w laboratorium. W pierwszym kroku wyeliminował on zastosowanie lasera jako wiązki trudnej do okiełznania pod kątem długości. Przede wszystkim jednak laser jako promień świetlny nie stanie się nagle ciałem stałym, które stanie się przeszkodą dla innego lasera. Dodatkowo, w promieniach słońca lub przy zwykłym oświetleniu elektrycznym, laser przestaje być widoczny. Jak więc walczyć mieczem, którego ostrza nie widać? Podążając śladem naukowca, dowiedzieliśmy się, że na uniwersytecie w Harvardzie udało się zatrzymać światło, czyli teoretycznie ograniczyć promień laser do wymaganej przez siebie długości. Zrealizowano to poprzez przepuszczanie światła przez pojemnik z gazem. Umieszczone w nim atomy przechwytują fotony, przetrzymują przez chwilę i podają do sąsiada. W ten sposób udało się „zatrzymać” światło na blisko sekundę. Pozostaje więc znalezienie sposobu na przechowywanie atomów gazu, które miałyby zatrzymać fotony. Doświadczenia pokazują, że ostrze miecza musiałoby mieć ok. 650 oC. Taka temperatura zamieniłaby gaz w plazmę, z której zbudowane są gwiazdy, i która wyzwala się podczas uderzenia pioruna. Nawet Yoda miałby problemy z utrzymaniem w ręku takiej energii. Kakuku postanowił więc zrezygnować z lasera i przyjrzeć się bliżej plazmie. W przemyśle stosowane są tzw. plazmotrony – urządzenia wykorzystujące plazmę do cięcia stali. Maszyny te potrzebują tlenu z powietrza, które pompowane przez specjalną rurkę jest podgrzewane do bardzo wysokiej temperatury, a następnie jonizowane. Takie działanie powoduje zmianę natury atomu, który uwalania bardzo dużo energii tworząc coś w rodzaju naładowanej napięciem chmury gazu. Standardowy plazmotron pochłania około 2 700 tysiąca Watów. Jest to moc potrzebna do zasilania dwóch gospodarstw domowych. Do zasilania miecza potrzebujemy mocy kilkanaście razy większej.
 
 
Metrowy słup gorącej plazmy byłby bardzo niebezpieczny, należy więc postarać się o większą kontrolę nad tym medium. Pomoże w tym pole elektromagnetyczne, które wpływając na elektrony pozwoli uformować ją w dowolny pożądany przez nas kształt. Wciąż jednak pozostaje problem z utwardzeniem ostrza. Nawet jeśli zbudujemy olbrzymi plazmotron wciąż będzie to jedynie chmura energii, która będzie spalać wszystko wokół. Potrzebny jest wieć system dostawczy, który z jednej strony wydobędzie ją z rękojeści a z drugiej równomiernie rozprowadzi po metrowym ostrzu. Problem w tym, że plazma spala wszystko .. z wyjątkiem odpornego na wysokie temperatury materiału ceramicznego. To nim właśnie pokrywane są kadłuby promów kosmicznych. Jeśliby udało się zbudować pręt ceramiczny, który wysuwałby się rękojeści i jednocześnie miałby na swej długości otwory, plazma opadałaby wewnątrz pręta i wypływała na jego powierzchnię przez otwory. Wciąż jednak potrzebne jest źródło mocy. Według wyliczeń naukowca potrzeba około 15 MW by rozgrzać plazmę do temperatury panującej na powierzchni słońca. Dopiero wtedy będziemy mogli przeciąć stal, tak jakby to było masło. 
 
Żeby dostarczyć odpowiednią moc trzeba sięgnąć do nanotechnologii. Obecnie prowadzone są badania nad nanorurkami węglowymi, które składając się z pasma pojedynczych atomów węgla tworzą niewiarygodnie silne wiązania. Taka nanorurka jest o 20 razy węższa od ludzkiego włosa. Ich olbrzymią zaletą jest doskonałe przewodnictwo elektryczne. Nanorurki węglowe są tysiąc razy lepszym przewodnikiem od miedzi. Dzięki temu można z nich zrobić baterię o małych wymiarach i niezwykle dużej wydajności. Jak już wspomniałem badania nad wykorzystaniem nanorurek węglowych wciąż trwają. Są one objęte tajemnicą, więc nie wszystko co o nich już wiadomo podano do publicznej wiadomości. 
 
Reasumując, budowa miecza świetlnego w dzisiejszych czasach mogłaby wyglądać następująco. Będzie to plazmotron, który wygeneruje ostrze z plazmy. Przy podstawie rękojeści zamontowany zostanie tytanowy wiatrak, który będzie wdmuchiwał powietrze do obudowy. Tam zostanie ono podgrzane do temperatury ok. 6 000 oC. Dla bezpieczeństwa plazma zostanie otoczona polem elektromagnetycznym. Plazma będzie się rozchodzić wewnątrz wysuwanego z rękojeści pręta wykonanego z materiału ceramicznego. Energia do zasilania będzie pochodzić z bilionów nanobaterii, podłączonych do generatora plazmy. 
 
Technologia ta, może być dostępna już za 50 lat. Kto wie, może gdzieś w tajnych laboratoriach wojskowych już są tworzone pierwsze miecze? Pozostaje oczywiście pytanie co w przypadku biczy świetlnych i innych broni wykorzystujących różne ostrza oparte na technologii mieczy świetlnych. 
 
Czy jest to faktycznie broń doskonała?
 
Wróćmy teraz do podstawowego pytania jakie zadaliśmy na początku. W filmach niejednokrotnie widzieliśmy jak rycerze odbijali strzały z blastera przy pomocy miecza. Umiejętność przydatna, dostępna jednak tylko dla władających Mocą. Miecz to broń skuteczna na krótki zasięg, który możemy zwiększyć w przypadku rzutu. Jego podstawową zaletą jest możliwość cięcia praktycznie każdego materiału. Kolejne plusy tej broni to małe wymiary i lekkość, dzięki czemu władający nią wojownik nie męczył się. Warto wspomnieć, że jest to broń humanitarna. Zadanie nią rany były jednocześnie waporyzowane dzięki czemu ranny w przypadku pozbawienia kończyny nie umierał z powodu zakażenia czy upływu krwi. Ponieważ miecze konstruowali sami rycerze, ich rękojeści były bardzo zróżnicowane, przez co nie wyglądały jak narzędzie śmierci, co niejednokrotnie pozwalało rycerzom przemycać je przez różnego rodzaju kontrole. Wszystko to pokazuje jak dobrą bronią był miecz świetlny. Jednak wraz z rozwojem świata jego doskonałość podlegała pewnym ograniczeniom. Przede wszystkim okazało się, że są materiały które potrafią powstrzymać energetyczne ostrze. Wszyscy fani na pewno znają cortosis – rzadki i drogi metal, który chronił przed ciosami miecza świetlnego. Zetkniecie ostrza z tym minerałem prowadziło do deaktywacji broni. Innym rzadkim materiałem, który chronił przed obrażeniami tej broni był Phrik. Z kolei wśród szlachty w sektorze Tapani popularne były Lightfoil – małe miecze energetyczne, których konstrukcja zbliżona była do konstrukcji mieczy Jedi. Były one jednak zdecydowanie gorzej wykonane ze względu na gorszej jakości kryształy oraz samą jakość wykonania. Były również inne sposoby na ochronę przed obrażeniami: alchemia Sithów, która wzmacniała powierzchnie przedmiotów, armorweave – tkanina, która na krótki czas chroniła przed uderzeniami miecza świetlnego itp. Podczas najazdu Yuuzhan Vongów okazało się, że również ich biobroń i biopancerze są odporne na miecze świetlne walczących z nimi Jedi. 
 
Na koniec warto wspomnieć, że woda również była przeszkodą dla energetycznego ostrza. O ile nie było ono specjalnie wykonane, po zanurzeniu w wodzie następowała reakcja energetyczna i przeciążenie ogniw co powodowało deaktywację, a czasem nawet uszkodzenie miecza. Oczywiście natura również zadbała o równowagę i wykształciła w niektórych zwierzętach naturalną ochronę przed działaniem miecza świetlnego. 
 
O ile energia może odeprzeć inną energię, jak to miało miejsce w przypadku zetknięcia się strzału blasterowego z ostrzem miecza, to gorzej wygląda sprawa gdy Jedi stanie naprzeciwko rewolwerowca. Jak mieliśmy okazję przekonać się podczas oglądania filmów, energia nie powstrzymuje obiektów stałych. Widać to w Epizodzie I podczas bitwy o Naboo. Armia Gungan chroniona przez pole energetyczne, które powstrzymywało strzały czołgów wroga, ulega robotom w chwili gdy przekroczyły one energetyczną barierę. Podobnie wyglądałaby sprawa w przypadku zasłony mieczem przed lecącym fizycznym pociskiem. Miecz nie powstrzymałby kuli. Przynajmniej według znanym nam praw fizyki. Możemy zamienić kulę na inny fizyczny pocisk, wystrzelony z olbrzymią prędkością w kierunku Jedi. Sytuacja będzie identyczna..
 
Broń doskonała to broń, która między innymi pozwoli szybko nauczyć się jej obsługi. Perfekcyjne wykorzystanie miecza wymagało wielu lat ćwiczeń i władania Mocą. Już samo to powoduje, że pojawia się znak zapytania przy tezie – Miecz świetlny to broń doskonała. Kolejne minusy, choć już dyskusyjne to krótki zasięg i kwestia zasilania. Jeśli broń ta miałaby być ładowana, a na żadnym ze znanych i opisanych mieczy nie było wskaźnika stanu naładowania baterii, zdecydowanie malałaby jej niezawodność. 
 
Czy dziś miecz świetlny byłby doskonałą bronią?
 
Do tej pory rozważaliśmy doskonałość miecza świetlnego w świecie wymyślonym przez Georga Lucasa. A czy dziś, w XXI wieku, taka broń byłaby doskonałym wyposażeniem żołnierzy? Na pewno możliwość cięcia wszystkiego byłoby olbrzymią zaletą. Żołnierz stający naprzeciwko czołgu i jednym ruchem ucinający lufę działa, na pewno działa na wyobraźnie wojskowych. To, że miecz jest cichy i nie wygląda jak broń, doskonale predysponuje go jako narzędzie sabotażystów. Trudno natomiast wyobrazić sobie w dzisiejszych czasach starcie dwóch armii wyposażonych w takie bronie. Dzisiejsza teoria prowadzenia wojny bazuje na eliminacji wroga z bezpiecznej odległości, podczas gdy miecz świetlny to broń na krótki dystans. 
Oczywiście dziś nie moglibyśmy zasłonić się mieczem przed nadlatującym pociskiem. Pomijając kwestię prędkości kuli, wciąż pozostaje kwestia przenikania obiektów fizycznych przez pole energetyczne. 
 
Podsumowując: stawianie tezy, że miecz świetlny jest bronią doskonałą, jest błędne. Zarówno w wymyślonym świecie, jak i w naszym, rzeczywistym podlega ona pewnym ograniczeniom. Wbrew pozorom nie tnie każdego materiału, i nie zapewni osłony przed każdym rodzajem pocisków. Bezsprzecznie jednak jest to broń elegancka i bardziej „cywilizowana” niż wszelkiego rodzaju karabiny, granatniki itp. narzędzia zagłady.
 
 
 
 
W artykule wykorzystano rysunki pochodzące ze stron:
– www.sith.pl
- www.starwars.com
- www.starwars.wikia.com


blog comments powered by Disqus