Legendarny ranking "Gwiezdnych Wojen" Część II

Autor: Nelani, Nild, Roan, Smok
Korekta: Hagath
22 października 2014

Zapraszamy do lektury drugiej części rankingu, w którym redaktorzy Gildii Star Wars oraz Jacek Drewnowski ze Star Wars Komiks podsumowują legendy Gwiezdnych wojen. Które postacie uważamy za najciekawsze, a które spędzały nam sen z powiek? Jakie wydarzenia z historii Gwiezdnych wojen zostały nam w pamięci? Przekonajcie się sami.

Postacie:

Smok: Aayla Secura. Pierwsze moje zetknięcie się z Securą sprawiło, że zaszufladkowałem ją jako postać wyłącznie do oglądania. Dość szybko okazało się, jak bardzo pomyliłem się w swoim osądzie. Wbrew pozorom, dobrze poprowadzona postać kobieca jest wciąż nieczęsto spotykana w komiksach czy filmach z gatunku fantasy i science-fiction. Wszelkie znaki na niebie i ziemii wskazywały na to, że i tym razem będzie podobnie. Na szczęście duetowi Ostrander-Duursema udało się powołać do życia świetną, łamiącą pewne stereotypy postać. I za to należą im się brawa, a Securze mój tytuł najciekawszego bohatera.

Faworyt do tytułu najgorszej postaci, zapewne nie tylko dla mnie, jest tylko jeden. Jar-Jar Binks. Nawet nie dlatego, że jest to jedna z najbardziej irytujących i znienawidzonych postaci w historii kina, a za to, że dla mnie jest symbolem wszystkiego złego, co od 1999 roku spotkało markę Star Wars.

Nild: Bezsprzecznie najciekawszy jest Gilad Pellaeon. Oficer imperialny, który w duecie z Thrawnem, pokazał nam bardziej ludzką i dającą się lubić stronę Imperium. W odróżnieniu od Wielkiego Admirała, pożył również dłużej, zapewniając nam więcej radości ze swojego istnienia. Silne poczucie moralności, siła woli i poczucie słuszności sprawy – wszystkie te cechy są może nieco zbyt wyidealizowane, ale sprawiły, że zwłaszcza w późniejszych chronologicznie książkach, dopingujemy Imperium, a nie Sojuszowi Galaktycznemu.

Najmniej lubianą przeze mnie postacią jest filmowa Padme Amidala. Przegrała ona z tego samego powodu, z którego mam dość ambiwalentny stosunek do prequeli – kiepska reżyseria i niezbyt ciekawa historia zawarta w samym scenariuszu. Jak Lucasowi udało się zrobić z Natalie Portman aktorkę, która irytuje bardziej od Jar-Jara (i to nie dając mu na tym polu cienia szansy), tego nie zrozumiem nigdy.

Roan: Jacen Solo. Najlepiej wykreowana postać należąca do rodziny Skywalker-Solo spoza filmów. Być może nieco traci w oczach czytelników gdzieś między Piekłem a Objawieniem, ale kończąc Niezwyciężonego byłem absolutnie po jego stronie.

Najgorsza postać: Zekk. Równie dobrze można za niego wstawić upośledzonego Neti (rasa w Gwiezdnych wojnach będąca odpowiednikiem Entów ze Śródziemia). Porównanie nieprzypadkowe; każdy kawałek drewna miałby ciekawszą historię niż Zekk.

Nelani: Jeśli chodzi o najciekawsze, w mojej opinii, postacie gwiezdnowojenne, to ranking zawsze otwiera najlepszy pilot X-winga wszechczasów kapitan Wedge Antilles. Był on ukochaną postacią mojego ulubionego pisarza książek SW, zmarłego niedawno Aarona Allstona, więc nie mogę narzekać na ilość materiałów, które są dostępne, natomiast fakt, że w filmie pojawia się on tylko przez kilka sekund, pozwala zrozumieć, dlaczego Lucas nie zdążył go zupełnie zepsuć. Do listy dobrze napisanych postaci zaliczyć muszę wielu bohaterów Nowej Ery Jedi: Danni Quee, badaczkę, która przyniosła Galaktyce informację o zagrożeniu, Wurtha Skiddera i Miko Reglię, przyjaciół, którzy poświęcili swoje życie walce w obronie Nowej Republiki, Jaga Fela, syna barona Fela, który później również opowiada się przeciw Yuzhann Vongom, a także wiele innych, których wymienianie tu mijałoby się z celem.

Co do postaci przeze mnie nielubianych, wspomnę tylko o Marze Jade, która od pierwszego pojawienia się w EU budziła moją niechęć, między innymi przez podobieństwo do miliona innych postaci kobiecych spopularyzowanych m.in. w komiksach. Nie powiem, że jej śmierć mnie ucieszyła, ale na pewno wątek Luke`a stał się dzięki temu dla mnie bardziej interesujący.

Jacek: Wskażę dwie ulubione postacie, obie pojawiły się w filmach, ale swoją historię i popularność zawdzięczają EU. To Boba Fett oraz Quinlan Vos. Ten drugi pojawił się w Nowej Trylogii jedynie epizodycznie, stał się za to ważnym bohaterem komiksów, a jego wpływ na przebieg wojen klonów okazał się bardzo istotny.

Trudno mi natomiast wskazać postać w EU najmniej lubianą. Na ogół bohaterowie albo budzą we mnie jakieś pozytywne emocje, albo pozostawiają obojętnym. Rzadko wkurzają. W filmach mam natomiast swoich antyfaworytów. To wszyscy Gunganie, z Bossem Nassem i Jar-Jarem na czele.

Wydarzenia powiązane z Gwiezdnymi wojnami:

Smok: Wydanie Knights of the Old Republic jest dla mnie jedną z najważniejszych dat w historii Star Wars. Gra ożywiła okres na kilka tysięcy lat przed filmami, wprowadziła do uniwersum wiele niezapomnianych postaci – Darth Trayę, Revana, czy HK-47, a przede wszystkim przyciągnęła wielu nowych fanów, dla których KotOR był pierwszym albo jednym z pierwszych kroków w EU. Ponadto, sukces KotORa umożliwił również powstanie jednej z najlepszych serii komiksowych spod znaku Star Wars, czyli Rycerzy Starej Republiki. Co w moim odczuciu umacnia datę wydania gry na miejscu najważniejszego wydarzenia związanego z Gwiezdnymi wojnami.

Anulowanie trylogii Sword of the Jedi jest dla mnie najważniejszym wydarzeniem spośród wszystkich złych lub rozczarowujących rzeczy, które spotkały Gwiezdne wojny. Książki Christie Golden czyta się całkiem przyjemnie i niewątpliwie już sam fakt niewydania napisanej przez nią powieści jest zły, ale jeszcze gorsze jest niedopowiedzenie dalszych lostów Abeloth i rozwoju Imperium Fela.

Nild: Najbardziej pozytywne wydarzenie? Trylogia Zahna, przede wszystkim za to że bez niej nie byłoby w tej chwili żadnego EU. Chociaż sam autor tworząc ją popełnił różne grzeszki, to jednak wszystkie trzy tomy wpłynęły w niezrównanym stopniu na świat Gwiezdnych wojen. Od postaci, przez dolanie oliwy pomiędzy fanów a Lucasa, po uratowanie EU, nie było dotąd innego wydarzenia o takim wpływie na uniwersum, nie licząc samych premier filmowych.

Najgorszym wydarzeniem było dla mnie zakończenie dotychczasowego EU, ale bynajmniej nie z najbardziej oczywistego powodu. Najstraszniejsza była dla mnie reakcja fanów, często absolutny brak dystansu u nich, czy też zwyczajnie chamstwo. Cokolwiek przyniesie sam restart, mój obraz fandomu znacznie ucierpiał i wątpię aby cokolwiek zwróciło mi w niego wiarę.

Roan: Moim ulubionym wydarzeniem związanym z Gwiezdnymi wojnami było powstanie Łódzkiego Fanklubu Star Wars Nic tak bardzo nie rozwinęło mojej pasji do Odległej galaktyki jak pozytywnie zakręceni ludzie których tam spotkałem i spotykam do tej pory. Chociaż nie zawsze bywa sielankowo, całościowy bilans zawsze wychodzi na plus. To jest najważniejsza legenda, którą szczęśliwie przyszło mi tworzyć i cieszę się, trwa już niemal 6 lat.

Najgorszym wydarzeniem, które wiązało się z Gwiezdnym wojnami, jest dla mnie anulowanie KotORa III. Jestem przekonany, że byłaby to królowa wśród gier spod znaku Lucasarts. Wciąż naiwnie wierzę, że kiedyś ktoś przypomni sobie o tym projekcie i go zrealizuje.

Jacek: Wydarzeniem, które osobiście wspominam z największym sentymentem, było wydanie gry komputerowej X-Wing w 1993 roku. Ileż razy siedziałem po nocach, konwojując rebelianckie transporty i strzelając do TIE Fighterów, zamiast uczyć się do matury! To właśnie ta gra sprawiła, że jako człowiek prawie dorosły powróciłem do dziecięcej fascynacji Gwiezdnymi Wojnami i zostałem fanem SW. Ona nauczyła mnie, jak nazywają się typy rebelianckich myśliwców i okrętów, pokazała, że Star Wars to także wiedza, którą można pogłębiać.

Największym zawodem było chyba Mroczne widmo. Oczekiwania miałem ogromne, tym większe było rozczarowanie po pokazie przedpremierowym. Trudno mi natomiast wskazać, co mnie zawiodło w EU. Dla mnie osobiście przykry był dzień w 2000 roku, gdy okazało się, że sprzedaż magazynu Gwiezdne Wojny Komiks (który w pewnym sensie był moim “dzieckiem”, bo do spółki z Tomaszem Kołodziejczakiem wymyśliłem jego formułę i odpowiadałem za zawartość)nie spełnia oczekiwań i pismo trzeba będzie zamknąć, co ostatecznie nastąpiło po wydaniu 11 numerów. Ostatnie numery ukazały się jednak już jedynie po to, by dokończyć rozpoczęte historie.

Podyskutuj o tym artykule na forum!





blog comments powered by Disqus