Imperialna flota - nieścisłości

Autor: Wiciu Solo
8 października 2001

To, co zauważamy na ekranie kina, czy telewizora, nie odzwierciedla w pełni wydarzeń mających miejsce pod Endor. Szybkie ruchy kamery uniemożliwiają dokładne zaobserwowanie i jednocześnie zestawienie sił. Jednakże tak druzgocący stosunek sił jest raczej przejaskrawiony. Jak już zauważył wcześniej N'Loriel, flota Sojuszu nie była aż tak słaba, jak opisał to autor artykułu, była o wiele silniejsza, chociaż i tak znacznie słabsza od imperialnej. W jej skład wchodziło przynajmniej 6 - 8 ciężkich krążowników. O liczbie niszczycieli można spekulować. Potwierdzonych jest przynajmniej 11 jednostek klasy Imperial (nie będę dzielił na ISD I i ISD II), w tym sześć zostało zniszczonych, a dwie przechwycone (oczywiście, nie wliczając SSD "Egzekutor"). Jednakże zauważyć można, tak jak już autor napisał, około 25 jednostek. Tak więc stosunek sił nie wynosił 1/10, lecz około 1/3.

Jeśli chodzi o "Egzekutora" i jego monumentalny koniec, to niechcę się powtarzać, bo musiałbym prawie dokładnie przerecytować wypowiedź poprzednika, tak więc w pełni zgadzam się z jego wypowiedzią. Tak samo jest z eskadrami. Po prostu - nic dodać, nic ująć... Zauważmy także, że cała flota Imperium walcząca pod Endorem, kierowana była przez samego Imperatora, który przy wykorzystaniu Mocy podnosił skuteczność kadry wojskowej i jednoczył oraz usprawniał działanie floty. Aż do momentu jego śmierci, wojska Sojuszu były w obronie i ponosiły ciężkie straty, mimo iż udało im się zniszczyć SSD "Egzekutor" i uszkodzić kilka niszczycieli oraz rozpocząć udany rajd na Gwiazdę Śmierci. Śmierć Imperatora była potężnym ciosem dla wojsk imperialnych. Nie chodzi tu o znaczenie symboliczne, czy temu podobne, lecz sytuacja była jednoznaczna z tą, w której kilkadziesiąt psów bojowych spuszcza się nagle ze smyczy, co staje się przyczyną chaosu w ich szeregach, gdyż przestają być kontrolowane i rzucają się przed siebie, by złapać zdobycz. Powoduje to kompletne rozbicie jedności, tego monolitu sił imperialnych. To, że "...na każdym gwiezdnym niszczycielu dowodził wyszkolony oficer imperialnej marynarki, który świetnie sobie radził z wydawaniem rozkazów w warunkach bojowych i umiał podejmować słuszne decyzje" nie jest do końca pewne; po utracie "kontaktu" z Imperatorem, miałby skuteczność bojową równą 100 %, a nie wiemy, w jakim stopniu Imperator ingerował w ich podświadomość oraz na czym dokładnie to polegało. Może głupio to zabrzmi, ale możliwe, że po śmierci Imperatora większość oficerów nie mogła otrząsnąć się z tego, a podczas bitwy akcja bardzo szybko się zmienia i nie mogąc zebrać myśli, po prostu nie potrafili dobrze dowodzić okrętem w najlepszy sposób. Kiedy odzyskali pełną świadomość, było już za późno, żeby cokolwiek zrobić. Dochodzi jeszcze zniszczenie Gwiazdy Śmierci i staje się to jeszcze większym ciosem dla morale żołnierzy Imperium, a jednocześnie jest bodźcem i dodaniem otuchy flocie Sojuszu. W tym momencie imperialna flota straciła motywację i poszła w rozsypkę, tracąc jednocześnie 6 niszczycieli klasy Imperial. Mimo, iż jednostki takie, jak np. "Pellaeon" próbowały zmobilizować flotę i przeciwstawić się siłom Sojuszu, to jednak było już za późno. Rozbita flota ratowała się ucieczką. Niestety, nie wycofywała się uformowanym szykiem, a to doprowadziło do jej kompletniej klęski, dokładnie takiej, jaką poniósł Napoleon pod Waterloo. Sojusz zapłacił za to zwycięstwo wielką cenę, tracąc około 20% swojej floty.

Podsumowując: wiele czynników złożyło się na zwycięstwo floty Sojuszu nad przeważającymi siłami Imperium. Pierwszym z nich była potężna dawka szczęścia. Nie da się zaprzeczyć, iż lądowa część bitwy miała w sobie aż nadto szczęścia po stronie komandosów Sojuszu. Drugim, było zabicie Imperatora, który kierował osobiście poczynaniami swoich żołnierzy, a trzecim - zniszczenie Gwiazdy Śmierci, potężnego symbolu Imperium. Odnosząc się do motywacji obu stron, widać, że Sojusz ma jej więcej, niż żołnierze Imperium. Rebelianci walczyli dla pewnej idei i nie chcę tu być stronniczy albo się powtarzać, ale można wygrać ze znacznie silniejszym wrogiem, mając mnóstwo determinacji i wiele heroizmu, posiadając w swoich szeregach żołnierzy potrafiących walczyć z poświęceniem i zdecydowanych zginąć za idee. Imperium miało po swojej stronie wielu świetnie wyszkolonych pilotów, lecz na pewno ich determinacja nie była tak wielka, jak w szeregach Sojuszu. Oczywiście, mając korwetę przeciwko ISD, trudno byłoby wygrać albo raczej byłoby to niemożliwe, bez względu na to, jak wielu zdeterminowanych żołnierzy mieliby na pokładzie. Jednakże była to na pewno jedna z wielu przyczyn przegranej floty Imperium.

Na koniec chciałbym powiedzieć tylko tyle: to, co pokazał nam Lucas, to jedynie proste obrazy i zarysowe przedstawienie tego, co wydarzyło się pod Endor. Flota Imperium miała tam przegrać. To prawda, że nieraz sceny filmowe przyprawiają o mdłości (zwłaszcza lądowa część bitwy Ewoki+Rebelianci vs Szturmowcy), ale to jedynie obrazy, skrótowo przedstawiające ogół wydarzeń. Dlatego opierajmy się na nich, ale nie traktujmy ich jako jedyne źródła i wzorce.


 

Wiciu Solo
Master of Force Crusaders
Knight of Order of Knowledge
privjedi@friko6.onet.pl



blog comments powered by Disqus