Gwiezdne świętowanie

Autor: Roan
Korekta: Hagath
8 stycznia 2014

Święta, święta i po świętach. A jak w odległej galaktyce dżentelistoty rozmaitych ras inteligentnych świętują różne okazje? Przekonajcie się sami.

Ktokolwiek oglądał Nową nadzieję z pewnością kojarzy ostatnią scenę tego filmu. Tuż po cudownym zniszczeniu Gwiazdy Śmierci Rebelianci postanowili naprędce zorganizować uroczystość odznaczenia bohaterów, którzy najbardziej przyczynili się do zwycięstwa. Jest to klasyczny przykład uroczystości typu wojskowego w tym uniwersum. Jak nietrudno się domyślić, tego typu świętowania przeważają w galaktyce, która wojny ma nawet w nazwie. Ceremonia odbyła się w wielkiej komnacie audiencyjnej świątyni Massassich. Duża przestrzeń jest niezbędna dla organizacji uroczystości wojskowych, ponieważ łączy się w uczestnictwem przedstawicieli wszystkich formacji wojskowych i personelu pomocniczego. Ponieważ głównymi uczestnikami są przedstawiciele sił zbrojnych, obowiązuje pangalaktyczny ceremoniał, charakteryzujący się pokazem nienagannej musztry; idealnie zsynchronizowane zwroty całych kolumn umundurowanych żołnierzy Rebelii podkreślają doniosłość całego wydarzenia. Bardzo ważne jest odpowiednie wyeksponowanie najwyższych dowódców oraz bohaterów, poprzez ulokowanie ich w miejscach wywyższonych bądź zaplanowanie ich przemarszu wzdłuż rzędów zgromadzonych. Punkt kulminacyjny stanowi oczywiście odznaczenie bohaterów, które w symboliczny sposób wynagradza trud, jaki podjęli dla przetrwania sprawy rebelianckiej, ale także dobra całej galaktycznej społeczności. Ogólnie tę ceremonię można podsumować jako podniosłą, wręcz patetyczną, ale też bardzo zachowawczą i surową. Zupełnie inaczej przedstawiały się obchody, mające miejsce nieco ponad 30 lat wcześniej po drugiej stronie galaktyki…

Klasyczną uroczystość państwową, która nie miała charakteru ściśle wojskowego fani z pewnością pamiętają z końcówki Mrocznego widma. Na ulicach Theed (stolicy Naboo) zgromadzili się ludzcy mieszkańcy planety, po to by przywitać gungan i razem z nimi świętować wyparcie z ich systemu gwiezdnego sił okupacyjnych Federacji Handlowej. Święto przybrało postać wielobarwnego korowodu przypominającego nieco włoski karnawał renesansu. Na zebranych non stop sypało się z góry kolorowe konfetti. Theed zostało przyozdobione flagami i chorągwiami w jaskrawych kolorach. Po ulicach miasta przemieszczała się reprezentacyjna gungańska kawaleria kaadu, natomiast na niebie królowały eskadry myśliwców typu N-1. Obecność wielu znakomitych gości nie powstrzymywała zwykłych mieszkańców od głośnego świętowania. Z resztą o huczność obchodów zadbała w dużej mierze gungańska orkiestra, która wykonała niezapominany utwór, znany w naszym świecie pod nazwą Augie’s Great Municipal Band. Najważniejszym momentem tej uroczystości było spotkanie królowej Amidali i Bossa Nassa w okolicach Pałacu Królewskiego, podczas którego nastąpiło przekazanie przywódcy gungan świetlistej kuli. Był to z jednej strony dowód uznania i podziękowania za waleczność gungan w bitwie o Trawiaste Równiny, z drugiej zaś symbol przypieczętowania przymierza ras zamieszkujących Naboo. Moment, w którym Boss Nass wypowiedział słowo: „Pokój” unosząc świetlistą kulę nad głowę wywołał wśród zgromadzonych wielką euforię, salwy oklasków oraz falę uśmiechów. Podsumowując najbardziej znaną uroczystość cywilną w uniwersum, należy ją scharakteryzować jako radosne święto z licznymi atrakcjami, momentami mogące nawet razić organizacyjnym rozmachem.

Gdybyśmy mieli porównać świętowanie w Theed z obchodami zwycięstwa na Endorze (końcówka Powrotu Jedi), zapewne powinniśmy podsumować taką analizę słowami: „Co za ironia losu!”. To rzeczywiście dosyć zabawne, że uczczenie jednego z najważniejszych zwycięstw w galaktyce miało dosyć… pierwotną oprawę. Pierwotną, ponieważ poza fajerwerkami wystrzeliwanymi przez Rebeliantów, sposób świętowania został niejako narzucony przez rdzennych mieszkańców Endora. Ewoki, małe misie mieszkające wysoko na drzewach lesistego księżyca, pozostawały na stosunkowo niskim poziomie ewolucji. Swoją radość wyrażały przede wszystkim przez rytualny taniec, którego rytm nadawały proste instrumenty (często improwizowane; na przykład jako bębny służyły Ewokom hełmy imperialnych szturmowców). Można powiedzieć, że przygotowania do celebracji zwycięstwa ograniczyły się do rozpalenia ognisk i pochodni oraz przygotowania uczty z mięsa endoriańskich zwierząt. Dla Ewoków z pewnością wystarczającą ozdobą był wielki złocisty android protokolarny C-3PO, który ucieleśniał ich wyobrażenia na temat lokalnego bóstwa. Jeżeli zaś chodzi o Rebeliantów, nie mieli oni większego wyboru i zadowalali się otoczeniem dziewiczej puszczy oraz specyficzną tubylczą atmosferą. Była to z pewnością niezapominana noc, podczas której główną, powszechnie panującą zasadą była nieokiełznana radość z pokonania Imperatora.

Jak widać, w odległej galaktyce również świętowano i to na bardzo różne sposoby. Niestety znajomość tradycji Bożego Narodzenia nie była znana. Oczywiście jest to dobre miejsce, aby wspomnieć o obchodach Dnia Życia na Kashyyyk, jednak temat The Star Wars: Holiday Special może okazać się zbyt traumatyczny jak na czytelników tego portalu. Dlatego zamiast odstraszać, pozwolę sobie na zakończenie zaprosić wszystkich fanów Star Wars, którzy będę mieli okazję przybyć do Łodzi 11 stycznia, na pierwsze w nowym roku spotkanie Łódzkiego Fanklubu Star Wars. Odbędzie się ono w Łódzkim Domu Kultury o godzinie 15:00 w sali 408. I niech moc będzie z Wami w 2014 roku!




blog comments powered by Disqus