Bitwa o Endor cz. I - 2001

Autor: RAJ
16 maja 2001

Bitwa o Endor

Kiedy oglądamy "Gwiezdne Wojny", jesteśmy urzeczeni wizją roztaczaną przez Lucasa. Jesteśmy nią urzeczeni tak bardzo, że zapominamy o tym, że jest to tylko i wyłącznie film. Zapominamy o tym, że jest to opowieść, bajka. Chcemy, aby świat przedstawiony w "GW" był światem prawdziwym. I wtedy następuje zgrzyt. Lucas nie jest specjalistą od wojskowości, czy astrofizyki. On jest specjalistą od robienia przedstawienia, które spodoba się jak największej liczbie ludzi. Dlatego w "GW" jest sporo nielogiczności i niekonsekwencji. Po prostu najważniejsza dla Lucasa była nie logika, a oglądalność tego widowiska. Nie twierdzę, że to źle. Natomiast całkowicie zgadzam się z Wiciem i uważam, że filmy Lucasa należy traktować jako zbiór wskazówek dotyczących tego, co się działo dawno temu w odległej galaktyce.
Po przeczytaniu polemiki "Imperialna Flota" miałem zastrzeżenia do zdania obydwu stron dyskusji, więc postanowiłem przedstawić własną wizję bitwy pod Endorem. Wiele spośród przedstawionych poniżej przeze mnie faktów jest całkowicie moim wymysłem, żaden jednak nie jest sprzeczny z ogólnie znanymi faktami filmowymi. Również admirał Yaskar jest moim pomysłem. Wszystko, co napisałem poniżej, jest próbą racjonalnego opisu bitwy o Endor, bez uciekania się do takich rzeczy, jak sterowanie umysłami oficerów przez Palpatina (notabene na filmie wyraźnie widać, że całą swoją uwagę poświęcał on Lukowi, nie mógł więc jednocześnie stymulować swoich żołnierzy).
Najpierw należy zastanowić się nad genezą bitwy. Została ona sprowokowana przez Imperatora w określonym celu. Imperator nie obawiał się floty rebelianckiej, która jeszcze długo nie byłaby w stanie konkurować z Imperial Navy. On obawiał się Luka Skylwakera, który stawał się coraz silniejszym Jedi, a który już w niedalekiej przyszłości mógł się stać mistrzem. Co gorsza, Luke miał duży wpływ na swego ojca, Lorda Vadera. Prawdopodobnie Palpatine podejrzewał, jakie są prawdziwe intencje Vadera względem Luka i mógł traktować to jako dodatkowe, realne zagrożenie. Musiał więc jakoś odnaleźć młodego Skywalkera. Ponieważ było to zadanie prawie niewykonalne, więc Imperator wymyślił jak spowodować, aby Luke sam się zgłosił. Po prostu sprowokował bitwę, która dawała Rebelii szansę na całkowite zwycięstwo, ale wymagała zaangażowania wszystkich dostępnych środków. Zniszczenie floty Rebelii nie było celem tej bitwy, tylko metodą na przełamanie oporu młodego Jedi.

Siły przeciwników.

Można przyjąć wyliczenia wskazujące na 20 - 25 Niszczycieli Gwiezdnych typu Imperial (ISD) oraz 1 typu Super (SSD "Egzekutor"). Zastanowić się należy, dlaczego było ich tylko tyle. Przecież Imperator mógł zebrać tam o wiele większą flotę. Moim zdaniem, można wskazać dwa powody takiej decyzji. Po pierwsze, Superlaser Gwiazdy Śmierci był już w pełnej gotowości bojowej. Po drugie, flota Imperium zebrana koło GŚ musiała być dostatecznie mała, aby siły Rebelii mogły (przynajmniej przez pewien czas) nawiązać z nią wyrównaną walkę. W przeciwnym razie rebelianci prawdopodobnie po prostu nie wdaliby się w bitwę i uciekli. Wskazuje to również pośrednio na wielkość floty Rebelii. Moim zdaniem Krążowników Kalamariańskich (Mon Calamari Star Cruiser - MCSC) było więc co najmniej ok. 20. Na taką liczbę wskazuje również przebieg bitwy. Admirał Ackbar polecił krążownikom "przemieszać się" z niszczycielami. Gdyby miał ich tylko 6 - 8 (jak sugeruje Wiciu), to ta decyzja byłaby tylko wyszukanym samobójstwem. Bezpośredniego ognia 2 - 3 ISD nie byłyby w stanie wytrzymać nawet specjalnie podrasowane pola ochronne MCSC-ów. Tymczasem rebelianci nie dość, że prowadzili w miarę wyrównaną wymianę ognia, to jeszcze zdołali skoncentrować ostrzał z kilku krążowników na SSD i zniszczyć "Egzekutora" (inna sprawa, że mieli przy tym bardzo dużo szczęścia).

Obydwie strony dysponowały pewną liczbą (prawdopodobnie ok. 30 - 40) okrętów lekkich, z niewielką przewagą po stronie Rebelii. W przypadku Imperium były to lotniskowce, krążowniki Carrak oraz fregaty typu Nebulon i Lancer. Rebelia wystawiła fregaty Nebulon, korwety oraz lotniskowce. Oczywiście, ktoś może stwierdzić, że nigdzie nie było widać takich okrętów imperialnych. Jest na to odpowiedź. Początkowe sekwencje pokazywały flotę Imperium z dużej odległości i małe okręty były po prostu niewidoczne. Później zaś uwaga filmowców koncentrowała się na najważniejszych jednostkach, czyli na niszczycielach. Poza tym nie ma pewności, czy niektóre z pokazywanych Nebulonów nie były imperialne (odróżnienie przynależności po wyglądzie jest niemożliwe).
Wartość bojowa tak zachwalanych przez Michała frachtowców Gallofree, była praktycznie zerowa. Ich zadaniem nie była walka, tylko transport. Należy pamiętać, że admirał Ackbar nie przewidywał takiej bitwy. Przewoziły one wojska, które miały na pewien czas zająć księżyc Endora. Niektóre mogły pełnić rolę statków-matek dla samodzielnych dywizjonów myśliwskich. W obu wypadkach można je spokojnie pominąć w dalszych rozważaniach.
Dokładna liczba myśliwców, które wzięły udział w bitwie, jest nie do ustalenia. Wyliczone przez Wolfa 1900 myśliwców imperialnych należy powiększyć o myśliwce stacjonujące na lotniskowcach, fregatach no i oczywiście samej Gwieździe Śmierci. Tak więc prawdopodobnie można tę liczbę nawet podwoić. Przyjmijmy jednak, że było ich ok. 3500 w tym ponad 1000 typu TIE Interceptor. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że teoretycznie powinno być co najmniej 700 maszyn typu TIE Bomber. Jest to liczba wystarczająca, aby zmieść kilkadziesiąt dużych okrętów i to bez zbytniego zbliżania się do przeciwnika. Dlaczego tak się nie stało? Warto zauważyć, że na filmie nie było widać ani jednego Bombera. Po prostu, przed bitwą zostały one zastąpione dywizjonami TIE Fighterów i Interceptorów. Dlaczego? Bombery nadawały się tylko do walki z dużymi okrętami. A tymi miał się zająć Superlaser, wspomagany przez niszczyciele. Problemem były natomiast doskonałe myśliwce, które zawsze stanowiły podstawową siłę Rebelii. A z myśliwcami Bombery walczyć nie były w stanie, więc zastąpiono je bardziej przydatnymi w tej bitwie maszynami.
Jeszcze trudniej jest policzyć ilość myśliwców Rebelii. Na krążownikach bazowało ok. 35 dywizjonów, co najmniej drugie tyle stacjonowało na fregatach i lotniskowcach. Bardzo trudną do oszacowania jest liczba samodzielnych dywizjonów myśliwskich. Biorąc pod uwagę, że dywizjony te były najaktywniejszą częścią floty i to na nich spoczywał główny wysiłek walki z Imperium, można spokojnie założyć, że powinno być ich dużo (Rebelia ściągnęła na tę bitwę wszystkie odwody oraz wszystko, co było w tej części galaktyki). Należy jednak pamiętać o ograniczonych możliwościachmobilizacyjnych - krótki czas, duże rozproszenie sił, utrudniona łączność, duże odległości i stosunkowo niewielki zasięg, to tylko niektóre z czynników uniemożliwiających zebranie większości tych jednostek. Dlatego ja liczbę tych dywizjonów określiłbym na ok.50. Łącznie daje to 120 dywizjonów, czyli ok. 1500 myśliwców różnych typów. Prawdopodobnie ok. 20% to były A-wingi i B-wingi, kolejne 20% to Y-wingi, pozostałe zaś 60% to X-wingi.

Przed bitwą

Admirał Ackbar miał zamiar przeprowadzić całą operację w jak najkrótszym czasie. Dlatego wysłany został oddział komandosów, który miał zniszczyć generator tarczy chroniącej Gwiazdę Śmierci. Po dotarciu do układu, flota miała zniszczyć broniące GŚ okręty przeciwnika (oceniano, że jest to 8-10 ISD z jednostkami towarzyszącymi), a następnie zniszczyć samą GŚ. Gdyby komandosom się nie powiodło, flota miała blokować układ (uniemożliwienie Imperatorowi ucieczki), zaś w celu dezaktywacji pola, miał zostać wykonany desant wojsk lądowych. Było to jednak rozwiązanie ostateczne, ponieważ niebezpiecznie wydłużało czas operacji i narażało flotę na groźbę kontrataku.
Plan Imperatora był pochodną powodu, dla którego doszło do tej bitwy. Chciał on zadać jak największe straty Rebelii, jednak w możliwie najdłuższym czasie. Im dłużej trwała bitwa, tym większe były szanse na przeciągnięcie Luka na "właściwą" stronę mocy. Imperator założył, że przeciwnik, mamiony nadzieją powodzenia, nie ucieknie z pola bitwy. Dlatego flota imperialna musiała zostać dostosowana do spodziewanej siły wroga. O ile ustalenie ilości małych okrętów nastręczało sporo problemów, o tyle ustalenie, iloma Rebelia dysponuje krążownikami, nie było dla wywiadu trudnym zadaniem. W pierwszej fazie bitwy miały zaatakować myśliwce. Ich zadaniem było związać walką myśliwce wroga i doprowadzić do zniszczenia jak największej ich liczby (bez względu na straty własne) oraz uniemożliwić rebeliantom przeprowadzenie zmasowanego ataku torpedowego na duże okręty. Atak taki mógłby bowiem zakończyć się zniszczeniem lub poważnym uszkodzeniem wielu niszczycieli. W drugiej fazie bitwy miał zacząć strzelać Superlaser, zaś niszczyciele miały uniemożliwić ucieczkę możliwie największej liczbie okrętów wroga.

Przebieg bitwy

Po wyjściu z hiperprzestrzeni admirał Ackbar zorientował się, że jego flota wpadła w pułapkę. Pomimo to, namawiany przez Landa, postanowił zaryzykować i dać komandosom czas na wykonanie zadania. Flota Rebelii została zaatakowana przez myśliwce. Następnie Superlaser zniszczył dwa okręty. Ackbar zgadził się na propozycję Landa i rebelianckie okręty uderzyły na czekające niszczyciele. Doszło do morderczej walki na małych odległościach. Rebeliantom udało się skoncentrować ogień kilku MCSC na "Egzekutorze". Osłabione pola ochronne nie wytrzymały i mostek został pozbawiony ochrony, a w efekcie - zniszczony. Niekontrolowany SSD wpada na GŚ i eksploduje. Pomimo tego niepowodzenia, niszczyciele uzyskały przewagę. Ich olbrzymia siła ognia zaczęła przeważać. Poddane morderczemu ostrzałowi, krążowniki kalamariańskie zaczęły tracić tarczę i odnosić poważne uszkodzenia. Walczące ze sobą myśliwce nie są w stanie skutecznie wspomóc ciężkie okręty. Później następuje zniszczenie Gwiazdy Śmierci i film się kończy (Lucas poszedł na łatwiznę). Co się działo dalej? Proszę bardzo:
Na początku bitwy Imperial Navy posiadała w systemie Endor dwóch Wielkich Admirałów oraz liczne grono doświadczonych oficerów flagowych. Niestety, wszyscy oni znajdowali się na Gwieździe Śmierci lub na "Egzekutorze". Po zniszczeniu GŚ następnym dowódcą w łańcuchu dowodzenia był admirał Yaskar, dowódca 3 flotylli. Był on karierowiczem i urzędnikiem a nie oficerem liniowym. Swoją dotychczasową karierę zawdzięczał układom i znajomościom swojego bogatego i dobrze ustawionego ojca, Mofa Yaskara. Nigdy dotychczas nie brał udziału w prawdziwej walce, zaś jego umiejętności dowódcze były gorzej, niż mierne. Dzięki wpływom ojca udało mu się objąć dowodzenie flotyllą ISD w łatwej bitwie, która miała być przełomową w toczącej się wojnie. Był pewien, że ten epizod będzie przepięknie wyglądał w jego aktach. Człowiek ten nigdy, nawet wnajgorszych koszmarach sennych oficerów imperialnych, nie miał dowodzić flotą. Co gorsza był on przekonany, że jest świetnym taktykiem i dowódcą. Tak więc, po przejęciu komendy ignorował wszelkie rady, dawane przez doświadczonych oficerów. Yaskar nie miał pojęcia, kto zniszczył GŚ. Uznał, że jest to robota dużego zespołu rebelianckich okrętów, który znajdował się po drugiej stronie GŚ i dlatego wcześniej był niewidoczny (potężny wybuch GŚ na długi czas utrudnił lub wręcz uniemożliwił prawidłową pracę sensorów). Ocenił również, że okręty przeciwnika, związane walką z jego flotą, są już praktycznie pokonane. Nakazał więc, aby dwie flotylle ISD wraz z okrętami towarzyszącymi wycofały się z walki, a następnie odnalazły i zniszczyły hipotetyczne zgrupowanie przeciwnika. W tym czasie Ackbar doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że zniszczenie rebelianckiej floty jest tylko kwestią czasu. Ze zdumieniem więc obserwował, jak jedna trzecia floty imperium wycofuje się z walki. Dzięki temu, część jego postrzelanych MCSC zupełnie nagle zyskała swobodę manewru, a dodatkowo, stosunek ilościowy myśliwców obu stron znacznie się poprawił (na korzyść Rebelii, oczywiście). Ackbar uzyskał możliwość przeprowadzenia zorganizowanego oderwania się od niszczycieli wroga. Yaskar uznał, że przeciwnik ucieka i starał się w tej ucieczce przeszkodzić. Na szczęście dla rebeliantów jego sprzeczne rozkazy wprowadziły spore zamieszanie w szyku Imperial Navy. Zwarta dotychczas formacja niszczycieli, nagle rozproszyła się na znacznej przestrzeni. Myśliwce imperialne nie były już w stanie zapewnić im dostatecznej osłony. Rebelianci bezlitośnie wykorzystali nadarzającą się okazję i po przegrupowaniu rzucili swoje myśliwce do ataku na ISD. Osiem niszczycieli zostało zalanych nawałą torped, wystrzeloną z kilkuset rebelianckich maszyn. Osłabione pola ochronne nie były w stanie tego wytrzymać. Dwa okręty zostały ciężko uszkodzone,pozbawione zasilania i napędu, nie mogły już walczyć. Pozostała szóstka została dosłownie rozerwana na strzępy wybuchami torped i reaktorów. W resztkach floty imperialnej wybuchła panika. Rebelia uzyskała prawie dwukrotną przewagę nad Imperium. Zgrupowanie odesłane przez Yaskara na poszukiwanie nie istniejącej floty nie było w stanie powrócić na pole bitwy dostatecznie szybko, aby wyrównać szanse. Admirał Yaskar zginął razem ze swoim okrętem. Ponieważ nikt już nie wiedział, kto powinien teraz przejąć komendę, zapanował chaos. Od totalnej klęski uratował Imperium kapitan Pallaeon. W krytycznym momencie zaczął wydawać rozkazy i udało mu się przeprowadzić zorganizowany odwrót resztek floty.
W ten oto sposób zakończyła się Bitwa o Endor.

Po bitwie

Obie strony poniosły ciężkie straty. Rebelia utraciła 6 Krążowników Kalamariańskich, ok. 25 okrętów lekkich oraz ok. 700 myśliwców. 9 krążowników zostało ciężko uszkodzonych i wymagało długotrwałych napraw w stoczniach. Był to dotkliwy cios dla Rebelii. Odtworzenie tej siły bojowej, którą utracono pod Endorem, musiało zająć dużo czasu. Co gorsza, poległo bardzo wielu doświadczonych pilotów. Imperium utraciło 8 ISD, 1 SSD, ok. 15 okrętów lekkich, ok. 2500 myśliwców i oczywiście Gwiazdę Śmierci. 3 ISD zostały ciężko uszkodzone. Choć straty te były dużo większe niż rebelianckie, to nie stanowiły one dla Imperium wielkiego problemu (może za wyjątkiem utraty GŚ). Był to zaledwie niewielki procent ogólnej siły Imperial Navy. Gdyby rozpatrywać powyższe liczby, to okazałoby się, że choć Rebelia odniosła wielkie zwycięstwo, to zapłaciła za nie drożej, niż mogła sobie na to pozwolić. Zwłaszcza, że admirał Ackbar spodziewał się zadać wrogowi zbliżone straty przy minimalnych stratach własnych. Jednak w czasie bitwy zginął Imperator. Zginął również Lord Vader, który po śmierci Palpatina był jedyną osobą, zdolną utrzymać Imperium w całości. Żadna z pozostałych przy życiu osobistości nie miała dość siły aby utrzymać w swoich rękach coś więcej, niż kilkanaście sektorów. Oznaczało to koniec Imperium i dawało realną szansę na powstanie Nowej Republiki.

część druga artykułu.


blog comments powered by Disqus