5 pytań, których nie powinieneś zadawać fanom "Gwiezdnych Wojen"

Autor: Nelani
Korekta: Hagath
24 marca 2014

Nie jest dla nikogo tajemnicą, że prowadzenie casualowej konwersacji z normalnymi ludźmi dramatycznie różni się od rozmów z Prawdziwymi Fanami (dowolnego uniwersum). Każda taka podgrupa posiada swój własny dialekt czy sposób porozumiewania się i pół biedy, jeśli przyjdzie nam rozmawiać z kimś, kogo zainteresowania są przynajmniej w kilku punktach zbieżne z naszymi. Życie stawia jednak przed nami różne wyzwania i czasami okaże się, że w celach czysto towarzyskich lub też biznesowych będziemy musieli przeprowadzić niezobowiązującą pogawędkę z fanem Gwiezdnych Wojen. Jeśli chcemy, żeby znajomość nie skończyła się brutalną śmiercią naszej osoby, starajmy się nie drążyć przy pierwszym kontakcie kilku najbardziej drażliwych tematów.

Kto strzelił pierwszy?

Oczywiście Han strzelił pierwszy!  To wie każdy, nawet początkujący, fan Gwiezdnych Wojen. Problem pojawia się, gdy taką tezę trzeba będzie udowodnić. Pytanie dotyczy słynnej sceny z Epizodu IV, w której dochodzi do konfrontacji Hana Solo z współpracownikiem Jabby znanym jako Greedo. W pierwszej wersji z 1977 roku Han jest jedyną osobą, która w ogóle strzela. W wersji z roku 1997 tym, który strzela pierwszy jest bez wątpliwości Greedo. Ostatnia istotna zmiana pojawiła się na DVD z 2004 gdzie można dostrzec, że Han i Greedo strzelają praktycznie w tym samym momencie. Mimo, iż z tego zestawienia jasno wynika, że Han nigdy nie strzelał pierwszy (był w najlepszym wypadku jedynym strzelającym), to fakt ten tak głęboko zakorzenił się w świadomości fanów, że nawet oficjalne oświadczenia wydane przez samego Georga Lucasa nie zaszkodziły ani trochę reputacji samego Hana.

Dlaczego w kanonie są niezgodności?

„W kanonie nie ma niezgodności”, „Kanon nie istnieje”, „Czymże jest kanon?” – to tylko przykładowe odpowiedzi, które uzyskamy na tak sformułowane pytanie. Przysłowiowy „kanon” to pewien ściśle wyselekcjonowany i ustawiony hierarchicznie wybór źródeł, z których możemy czerpać informacje, co tak naprawdę wydarzyło się w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Na pierwszym miejscu stoją filmy, potem, ku przerażeniu większości fanów, The Clone Wars, następnie gry, książki oraz komiksy, które, biorąc pod uwagę mnogość zakończeń i możliwość powstania nowych filmów, w hierarchii znajdują się niewiele wyżej niż fanowskie opowiadania. To wszystko sprawia, że nawet najbardziej zagorzali wyznawcy jediizmu nie będą w stanie ustalić jednej, spójnej historii galaktyki.

Oglądasz Star Treka?

Oglądanie Star Treka stanowi dla większości fanów Gwiezdnych Wojen starannie ukrywaną „guilty pleasure”. Oficjalnie Star Trek to zło, ale niemalże każdy z nas przynajmniej raz PRZYPADKIEM trafił na jakiś odcinek, obejrzał z niesmakiem i z satysfakcją wrócił do oczywiście o niebo lepszej Nowej Nadziei. Prawda wygląda jednak nieco inaczej. Jak by nie patrzeć, Star Trek, chociaż czasem mniej efektowny niż Gwiezdne Wojny, to kawał dobrego science fiction, a postacie, statki czy teksty uzyskały w krajach anglosaskich status kultowych. To jest coś, co po prostu wypada znać, a przy okazji, jeśli pozbędziemy się uprzedzeń, coś czego oglądanie może dostarczyć każdemu fanowi Gwiezdnych Wojen rozrywki na odpowiednim poziomie.

Co z tym KOTORem 3?

Gdyby trzecia część kultowej gry pod nieco górnolotnym tytułem Star Wars: Knights of the Old Republic ostatecznie powstała, prawdopodobnie, jak w przypadku większości kontynuacji, zostałaby uznana za niewypał i prędko zapomniana. Jednak z powodu kłopotów finansowych, w które w międzyczasie popadł LusacArts, twórcy zmuszeni byli anulować grę zanim na dobre rozpoczęły się prace. Efektem całego zamieszania była szeroko zakrojona akcja promocyjna, która zdążyła pobudzić apetyt fanów, nigdy jednak nie przebijając nadmuchanego balonika oczekiwań. Na znanej zasadzie, że na poziomie szkiców koncepcyjnych nawet Pacman wyglądał dobrze, oczekiwania i zawód fanów po informacji o jego anulowaniu postawiły KOTORa 3 niemalże wśród kultowych tytułów z tego uniwersum.

Jak zginęła Shaak Ti?

Zależy kiedy. Zależy w czym. Zależy, które zakończenie gry wybrałeś. I zależy od tego, czy obchodzą nas uwagi Lucasa na temat kanoniczności źródeł. Aż dwie jej śmierci uchwycono w usuniętych scenach do Zemsty Sithów, obydwie zostały niedługo po premierze DVD uznane przez samego Twórcę za nieobowiązujące. Jeśli ktoś uznał, że Shaak Ti jednak zasłużyła na śmierć, mógł spokojnie dokończyć dzieła Grievous`a i rękami Starkiller`a dobić ją w jednym z zakończeń The Force Unleashed. Kolejnym elementem EU, w którym ziejący nienawiścią do czerwonoskórej Jedi mogliby cieszyć się jej nagłym zgonem, była gra LEGO Star Wars. Tam dla odmiany Shaak Ti miała zginąć z ręki Vadera. Sceny te jednak, tak samo jak te z Zemsty Sithów, zostały ostatecznie usunięte.




blog comments powered by Disqus