5 najlepszych gadżetów spod znaku "Star Wars"

Autor: Roan
Korekta: Hagath
9 maja 2013

Witam w kolejnym artykule z majowego cyklu rankingów The Best of Star Wars. Przypadło mi opublikowanie tekstu, który swoją premierę ma w Dzień Zwycięstwa i uważam, że to nie przypadek. Otóż drodzy czytelnicy, pragnę Was poinformować, że wygraliście! Wybierając swoje ukochane uniwersum świat Gwiezdnych wojen nie możecie się czuć zawiedzeni, przynajmniej jeżeli chodzi o jego rozwój.

Nie będzie odkrywczym moje stwierdzenie, że Star Wars w Ameryce to coś więcej niż film czy nawet historie z książek i komiksów. To potężna gałąź przemysłu, generująca miliony, jeśli nie miliardy, dolarów rocznie. Nic więc dziwnego w tym, że produkowane są coraz to nowe gadżety. Mam wątpliwości co do tego, czy ktokolwiek posiada pełną listę wszystkich do tej pory wytworzonych produktów spod znaku Gwiezdnych wojen. Oczywiście różne są ich losy; niektóre cieszą się dużą popularnością, inne umiarkowaną, jeszcze inne są wzgardzane przez fanów, a poza tym istnieje jeszcze kategoria produktów, o których większość wcale nie wie, bo nie weszły do masowej produkcji. Poniżej zaprezentowałem autorski wybór 5 najciekawszych gadżetów, które kiedykolwiek powstały dzięki firmom powiązanym ze Star Wars. Mam nadzieję, że i Wam się spodobają.

Nr 5 – Zabawka antystresowa

Fani Gwiezdnych wojen to jedna z tych grup społecznych, która szczególnie jest narażona na negatywne działanie dużych ilości stresu. Właściwie non-stop gorączkujemy się najnowszymi wydarzeniami w fandomie, rozprawiamy o planach George’a Lucasa, obawiamy się częstych zmian w kanonie. Nic więc dziwnego, że potrzebujemy czasem rozładować nadmiar emocji, a że akurat nie toczymy żadnej wojny z Imperium (ani innym gwiezdnym tworem politycznym), musimy sobie radzić w bardziej przyziemny sposób. Tutaj pojawia się rola zabawek antystresowych. Swego czasu powstały prototypy, które mogły zrobić furorę na rynku: głowa gunganina w gumowej kulce oraz gniotek w kształcie Hutta Jabby. Zupełnie jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego nie weszły one do masowej produkcji. Myślę, że możliwość wyżycia się na mniej lubianych postaciach byłaby genialnym wyjściem naprzeciw oczekiwaniom konsumentów. Właściwie jedyną wadą jaką dostrzegam w takiej zabawce byłoby to, że trzeba by się z nią nie rozstawać, aby zawsze była pod ręką w razie nagłego napadu stresu. Jednak przypuszczam, że wielu fanów byłoby gotowych na takie poświęcenie… no ale cóż. Pozostają nam liczne substytuty. Wszak wyprodukowano wiele pluszowych Ewoków, z którymi można się pobawić, chociażby tak jak robił to kultowy szturmowiec Gary w Robot Chicken

Nr 4 – Chmurna lampa

Wyprodukowano wiele elementów wyposażenia wnętrz w stylu Star Wars. Właściwie trudno się dziwić, każdy kto uważa się za prawdziwego fana chciałby otaczać się na co dzień przedmiotami przypominającymi o jego hobby. Czasami jednak przedmioty te aż tak rzucały się w oczy, że powodowały niezbyt przyjemny dysonans estetyczny. Niedawno odkryłem jednak coś, co z jednej strony nie narzuca się zbytnio przebywającym w pomieszczeniu, a z drugiej strony ewidentnie kojarzy się z gwiezdną sagą. Chodzi mi o biurową lampkę w kształcie Chmurnego Miasta. Nie zdołałem się dokopać w Internecie jakie miała rozmiary i czy można było ją pochylać w celu dostosowania strumienia światła do własnych potrzeb, jednak ośmielę się założyć, że ten projekt jest najlepszym starwarsowym meblem ever. Stylowa i funkcjonalna. Mogąca pasować do wnętrz nowoczesnych, ale też niekoniecznie gryząca się ze starszymi meblami. Niestety również i ona nie weszła do masowej produkcji. Żałuję niezmiernie, że tak nieosiągalne przedmioty znalazły się z tym rankingu. Z drugiej jednak strony miały to być rzeczy TOP, a nieosiągalność zdecydowanie podnosi wartość każdej rzeczy.

Nr 3 – Stylowe formy wielokrotnego użytku

Skomplikowana nazwa? Być może dlatego, że chciałem objąć nią całą kategorię przedmiotów, które zasługują na uwagę fanów. Meble związane z hobby to fajna rzecz, ale używa się ich od czasu do czasu i to tylko podczas pobytu w domu. O wiele większą frajdę sprawia coś, co można używać częściej; zabierać ze sobą do szkoły, na wycieczki, pokazywać znajomym i nieznajomym na mieście. Na przykład termos w kształcie wiernego kompana długich i niedługich podróży – R2-D2. Albo dystrybutor napojów gazowanych w kształcie kantyny Mos Eisley. Albo lodówka turystyczna w kształcie bloku karbonitu z zamrożonym Hanem Solo... Pomyślcie, że możecie posiadać coś takiego. Fajna sprawa, co nie? Wychodzę jednak z założenia, że to najmniejsze rzeczy dają nam najwięcej radości w życiu. Dlatego jako główny gadżet znajdujący się pod numerem 3 chcę wskazać… stylowe formy do robienia kostek lodu. Upalny dzień, spotkanie ze znajomymi. Czego się napijecie? Coli z zamrożonym Hanem? Mohito z lodowym R2-D2? Piwa z zimnymi jak kosmos X-Wingami? To dopiero musi być szpanerstwo… Nie musicie nic mówić, wiem że chcecie to mieć. JA CHCĘ.

Nr 2 – Klimatyczne przebranie

Gwiezdne wojnydają nam niesamowitą okazję, żeby wcielić się w postaci, którymi w żadnych innych okolicznościach nie moglibyśmy się stać. Pamiętam jak fajnym dla mnie odkryciem była możliwość grania przedstawicielem obcej rasy jako głównym bohaterem w grze Jedi Knight: Jedi Academy. Oczywiście nie umywało się to do obecnych możliwość, jakie daje choćby MMO The Old Republic. Chodzi jednak o potwierdzenie zasady: kochamy obcych. Są tajemniczy i ciekawi. W niektórych kwestiach przypominają oczywiście ludzi, ale jednak często odnosimy wrażenie, że są lepsi od nas. Chcemy doświadczyć, jak to jest być nimi. Teraz mamy taką możliwość poza światem komputerowych gier. Wyprodukowano całą masę kostiumów rodem z odległej galaktyki. Wśród nich znajdziemy między innymi gumowe maski, bardzo podobne do tych, których używano podczas kręcenia filmów. Jaki fan nie skorzystałby w takiej okazji? Czy może być coś bardziej cool?

Nr 1 – Elegancka broń na bardziej cywilizowane czasy

Marzenie każdego chłopaka, który oglądał Gwiezdne wojny, bez względu na to, czy chodzi do przedszkola, czy jeździ Maybachem do swojego przedsiębiorstwa. Miecz świetlny. Można by rzec: prawdziwy miecz świetlny. Rzeczywistych rozmiarów. Zapalający się. Świecący w ciemnościach. Wydający odgłosy, zupełnie jak te filmowe. Budzący zazdrość. Pożądanie. Po prostu robiący z Ciebie gościa z Mocą. Jedi albo Sitha. Masz ochotę go posiadać? Poszukaj w Internecie Lightsabera FX. Wbrew pozorom nie jest aż taki drogi, jakby mogło się wydawać. Z pewnością nie pożałujesz takiego zakupu. Bądź co bądź, jest to miecz świetlny. Wspominałem, że to idealny prezent dla chłopaka… czy czyta to jakaś dziewczyna? ;) Prawdę mówiąc znam też przedstawicielki płci pięknej, które również byłby zachwycone tego typu podarunkiem. Trzeba oddać im sprawiedliwość – nie tylko chłopaki chcą mieć ten gadżet. Skoro już nawet dziewczyny interesując się SW chcą posiadać coś z nim związanego, to chyba nie ma już żadnych wątpliwości, dlaczego miecz świetlny to prawdziwy numer jeden tego zestawienia.

To by było na tyle z mojej strony w kwestii najlepszych gadżetów spod znaku Gwiezdnych wojen. Pozostaje mi życzyć Wam udanego miesiąca i zachęcić do śledzenia kolejnych artykułów tego cyklu. May the fourth (and each consecutive day) be with You, always!

Podyskutuj o tym artykule na forum!



blog comments powered by Disqus