Jak "Gwiezdne wojny" stały się legendą. Część V: Inspiracje dla Jedi i Sithów

Autor: osti
Korekta: Joanna Biernacik
26 czerwca 2016

Jak "Gwiezdne wojny" stały się legendą. Część V: Inspiracje dla Jedi i Sithów

W tym cyklu felietonów opowiemy o drodze, jaką przebyły Gwiezdne wojny – od szalonego pomysłu George’a Lucasa aż do legendy, którą są dziś. Przedstawiamy losy dzieła życia Lucasa – od filmu wzorującego się na mitach i klasycznych szablonach do odrębnego mitu kultury masowej, samodzielnego bytu, który na różnych płaszczyznach ukształtował i nadal kształtuje całe pokolenia ludzi.

W poprzednich artykułach opowiedzieliśmy już całkiem sporo na temat inspiracji dla historii Luke’a Skywalkera w dziełach Josepha Campbella. Nie możemy jednak zapominać, że z perspektywy całej gwiezdnej sagi to ojciec Luke’a – Anakin jest jej głównym bohaterem. Podobnie jak jego syn przebywa drogę „od zera do bohatera”, jednak tylko po to, abyśmy mogli być świadkami jego upadku (zakończonego częściowym odkupieniem). W „nowej trylogii Lucasa” to Anakin i Obi-Wan Kenobi stanowią symbol światła i prawości. Są prawdziwymi bohaterami i najbardziej znanymi rycerzami w całej Galaktyce. Pierwszy rzut oka na Jedi – ich sposób życia, filozofię i wygląd – automatycznie budzi skojarzenia ze średniowiecznymi zakonnikami w habitach. Postrzegamy ich również jako wojowników i obrońców Republiki. Etos rycerzy Jedi przypomina trochę etos samurajów. Stają oni w obronie uciśnionych i walczą ze swoimi słabościami i emocjami – przede wszystkim z pychą.

Dla większości przedstawicieli elitarnego rycerskiego fachu jednym z najważniejszych atrybutów był miecz. Roland wymachiwał Durendalem, zaś dumą króla Artura był Excalibur (w literaturze fantastycznej nadawanie nazw swojej broni jest bardzo ważne dla wielu postaci, Narsil/Anduril Aragorna z Władcy Pierścieni świadczy o jego królewskich aspiracjach). Aby zostać pełnoprawnym Jedi, każdy uczeń musiał wykonać swój własny miecz świetlny – prawdziwy znak rozpoznawczy osoby posługującej się Mocą. W przypadku Luke’a kwestia ta wyglądała nieco inaczej, gdyż to Obi Wan przekazuje mu oręż, którym kiedyś walczył Anakin, jego ojciec. Podkreśla to jego pochodzenie, które w etosie rycerskim również ma niebagatelne znaczenie. Tak samo zresztą jak dla wszystkich Jedi, Mocą potrafią posługiwać się tylko osoby, które we krwi posiadają midichloriany (określić w ten sposób możemy żyjące w ludziach istoty, przez które Moc objawia swoją wolę).

Prawie wszystko, czego dowiadujemy się o Jedi ze „starej trylogii”, pada z ust Obi-Wana Kenobiego. Określa on udział zakonu w Wojnach Klonów jako „krucjatę idealistów”. Jest to kluczowe stwierdzenie, na bazie którego jesteśmy w stanie zinterpretować całą ideologię Jedi oraz odnieść ją do wydarzeń historycznych czy religii. Już samo pojawienie się koncepcji krucjaty wprowadza diametralną zmianę w postrzeganiu rycerzy i ich etosu. Odtąd ich nadrzędnym celem stała się wierność konkretnej idei – a nie władcy. Tak samo jest z Jedi, których Obi-Wan określa mianem strażników pokoju i obrońców Republiki, której samo istnienie determinowało wszystkie działania członków zakonu. Dla średniowiecznego rycerstwa krucjaty oznaczały powiązanie z chrześcijaństwem, co z kolei sprzyjało powstawaniu zakonów rycerskich – takich jak Templariusze, Joannici, czy też dobrze znani Polakom Krzyżacy. Członkowie tego ostatniego, czyli Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, podobnie jak rycerze Jedi składali śluby czystości, gdyż ich celem było dbanie o innych. Nie mogli zatem posiadać więzów, które odciągałyby ich od obowiązków.

W tym kontekście nie możemy stwierdzić, że Luke Skywalker jest typowym przedstawicielem etosu rycerskiego, choćby dlatego, że przerywa on szkolenie, aby ratować przyjaciół. Również Anakin wypisał się z tej listy – nie dochowując celibatu i biorąc Padme za żonę. Chcąc uratować jej życie, zdradza nie tylko zasady Jedi, ale i Republikę. Dla obu bohaterów kosmicznej sagi więzy z innymi są więc bardzo ważne, wręcz kluczowe. Zauważmy, że jako Darth Vader, Anakin nie chce zabijać syna; pragnie połączyć siły, aby razem mogli sprawować władzę nad Galaktyką. W kulminacyjnym momencie Powrotu Jedi Imperator stara się zabić Luke’a, gdyż ten nie chce zostać jego nowym uczniem. Vader staje wtedy w obronie syna i sprzeciwia się swojemu panu. Ostateczne odkupienie win Anakina jest więc tylko częściowe, gdyż w tym decydującym momencie nie kieruje się szeroko rozumianym dobrem, a impuls do działania stanowią „jedynie” ojcowskie uczucia.

Luke w pojedynku z Vaderem staje przed trudnym wyborem między relacjami rodzinnymi a służbą społeczeństwu. Podobnie jak Galahad pokonał splamionego Lancelota, tak młody Skywalker musi zmierzyć się z ojcem, aby udowodnić swoją wartość strażnika ideałów. Z jednej strony odrzuca myśl o zabiciu Darth Vadera, z drugiej zaś wie, że obowiązek musi postawić na pierwszym miejscu (podobny dylemat miała Antygona, która wybrała więzy krwi). Tak, jak Brutus w dramacie Szekspira, Luke kieruje się dobrem Republiki. Podejmując rękawicę rzuconą przez Ciemną Stronę Mocy (a raczej jej przedstawicieli w postaci Imperatora i Lorda Vadera), syn Anakina staje się pełnoprawnym rycerzem Jedi (w Powrocie Jedi mówi o tym Yoda w chwili śmierci oraz Vader tuż przed ostatecznym pojedynkiem).

Żaden z filmowych epizodów nie zagłębia się zbytnio w filozofię Sithów, czyli największych wrogów Jedi. Z niejednoznacznej wypowiedzi Mistrza Yody wywnioskować możemy, że w danym momencie istnieć może tylko dwóch „reprezentantów” Ciemnej Strony Mocy: mistrz i uczeń. Znacznie więcej dowiedzieć się możemy przede wszystkim z książek, które przedstawiają dokładną genezę powstania Zasady Dwóch. W Trylogii Bane’a przekonujemy się, że początkowo zakon Sith funkcjonował na podobnych zasadach, co świątynia Jedi, jednak wewnętrzne walki o władzę narażały go na ataki z zewnątrz. Potężny Bane wybiera najzdolniejszego ucznia, zostaje jego mistrzem i zabija pozostałych adeptów Ciemnej Strony Mocy. Wydawać by się mogło, że w porównaniu z potęgą całej świątyni Jedi, dwóch Sithów to niewiele. Takie myślenie doprowadziło jednak do upadku Republiki i przejęcia władzy przez Palpatina – Sidiousa i Anakina – Vadera.

Adept, który chce zostać prawdziwym Sithem pobiera treningi tak długo, aż będzie w stanie zabić dotychczasowego mistrza i tym samym zająć jego miejsce. Oznacza to, że mistrz musi swoje nauki dawkować bardzo ostrożnie, aby pojętny uczeń zbyt szybko nie zdołał obalić jego potęgi. Od momentu przejęcia władzy lider zakonu Sith żyje w ciągłym zagrożeniu i ze świadomością, że w każdej chwili może spaść nań ostateczny cios.

Trudno jest szukać inspiracji (czy choćby analogii) dla wytłumaczenia reguł rządzących zakonem Sithów. Zasada Dwóch wydaje nam się nieludzka i prymitywna, jednak niemalże identyczny tryb „przejęcia urzędu” opisuje James George Frazer w swoim bodaj najbardziej znanym dziele pt. Złota Gałąź. Król Kapłan gdzieś w lasach otaczających jezioro Nemi stał na straży świętego zagajnika, będącego sanktuarium Diany Leśnej. Aby objąć to stanowisko konieczne było zamordowanie osoby aktualnie będącej „Królem Lasu”. Każdy kapłan sprawował więc swój urząd dokładnie w tych samych ramach czasowych co Lord Sith – od momentu zabicia poprzednika do chwili śmierci z ręki silniejszego i sprytniejszego następcy. Zarówno Mistrz Sith, jak i strażnik świętego zagajnika Diany Leśnej za każdą chwilę nieuwagi i słabości mógł zapłacić najwyższą, ostateczną cenę.

Zasadę dwóch, na której opiera się cały Zakon Sithów można odnieść do teorii Rudolfa Steinera, który ukazuje nam zło objawiające się w dwóch osobach – silniejszym Szatanie (Arymanie) oraz słabszym od niego diable (Lucyferze). Działają oni przeciwko wspólnemu wrogowi, jakim jest Jezus Chrystus. Tak samo Lord Sith i jego uczeń walczą z Jedi (czyli Imperator wraz z Darth Vaderem mierzą się z Lukiem Skywalkerem). Podobny schemat widzimy we Władcy Pierścieni J.R.R Tolkiena, gdzie rolę Arymana pełni Sauron, a Lucyferem jest podległy mu Saruman.

Ciemna Strona powstała w zamyśle George’a Lucasa jako zobrazowanie problemu zła drzemiącego w każdym człowieku. Mogła ujawnić się w najmniej spodziewanym momencie i doprowadzić do kolosalnych zniszczeń. Oglądając Gwiezdne wojny nie mamy wątpliwości, że każdy Sith jest uosobieniem wszelkiego zła. Zależy mu tylko na zdobyciu władzy, niezależnie od poniesionych po drodze kosztów. Pamiętajmy jednak, że Anakin/Darth Vader – Mroczny Lord, którego poznajemy najlepiej, przeszedł na Ciemną Stronę Mocy ze szlachetnych pobudek, co czyni go najbardziej niejednoznaczną i jednoznacznie najciekawszą postać w świecie wykreowanym przez Lucasa. Darth Vader także ostatecznie zabija swojego mistrza, jednak czyni to nie w celu przejęcia mrocznego tronu, ale obalenia go i uratowania syna (nie ma to zresztą aż takiego znaczenia, gdyż przypłaca swój wyczyn życiem). Swym ostatnim czynem wraca na łono Jasnej Strony Mocy i unicestwia zakon Sithów. Być może tak samo powinien był uczynić Król Lasu, aby przerwać wyniszczający łańcuch zabójstw?



blog comments powered by Disqus