Recenzja książki "Moc wyzwolona" Seana Williamsa
Wydana w 2008 roku gra konsolowa Star Wars: The Force Unleashed została bardzo pozytywnie oceniona przez graczy. Znakomita grafika, spektakularne wykorzystanie możliwości Mocy i wciągająca fabuła złożyły się na spektakularny sukces tytułu. Fakt ten nie dziwi, kiedy spojrzy się na wysiłek, jaki włożono w opracowanie nie tylko samej gry, ale w całą historię w ogóle. W proces twórczy zaangażował się sam George Lucas, który nie tylko dyskutował z developerami o szczegółach, ale także udzielił oficjalnego "namaszczenia" i zezwolił, aby ten epizod stał się częścią oficjalnie akceptowanego kanonu uniwersum Gwiezdnych Wojen. Mało znany i nie wyeksploatowany przedział czasowy pomiędzy Zemstą Sithów a Nową nadzieją rodzi wiele możliwości, z których przy kreowaniu Force Unleashed skwapliwie skorzystano. To, co nie zmieściło się w grze, znalazło się w książce Moc wyzwolona, będącej czymś w rodzaju rozwinięcia fabuły.
Autorem powieści jest Sean Williams, australijski pisarz science-fiction, który w gwiezdnowojennym wszechświecie nie jest nowicjuszem: napisał wcześniej trylogię Heretyk Mocy należącą do cyklu Nowa Era Jedi. Na jego barkach spoczęła więc odpowiedzialność opowiedzenia historii ucznia Dartha Vadera, Galena Marka, noszącego przydomek Starkiller. Sługa Imperatora w tajemnicy przed nim szkoli młodego chłopaka w tajnikach posługiwania się Ciemną Stroną Mocy. Nie tylko przeciwstawia się woli Palpatine'a, ale łamie też zasadę Sithów, według której zawsze może być ich zaledwie dwóch: jeden mistrz i jeden uczeń. Vader planuje obalić Imperatora i potrzebuje do tego pomocy swojego mrocznego padawana. Aby upewnić się, że ten osiągnął już wystarczający poziom umiejętności, wysyła go na kolejne misje. Celem jest troje ukrywających się członków zakonu Jedi. W podróżach Galenowi towarzyszą android PROXY (potrafiący przybrać postać mistrzów Jedi, którego programem jest zabić swojego pana w czasie pojedynku) oraz pilotka Juno Eclipse, dawniej przywódczyni owianej złą sławą Czarnej Eskadry myśliwców TIE. W czasie swoich przygód odwiedzą znane fanom Gwiezdnych Wojen planety, jak np. Kashyyk (planeta Wookiech), Raxus Prime czy Bespin. Polowanie na Jedi nie jest jedynym zadaniem ucznia Vadera, ma on bowiem doprowadzić do zjednoczenia się przeciwników Imperatora i pomóc w stworzenia rebelianckiego sojuszu.
Galen początkowo fanatycznie oddany jest swojego mistrzowi i potędze Ciemnej Strony. Jednak każdy kontakt z adeptami Jedi powoduje u niego rosnące wątpliwości na temat natury swoich działań, motywów Vadera i sekretów Mocy. Niepokoją go również nieznane mu wcześniej uczucia, których obiektem jest Juno Eclipse. W miarę rozwoju fabuły nastąpi seria wydarzeń, które sprawią, że będzie on musiał opowiedzieć się po jednej ze stron. Czy jego przeznaczenie powiązane jest z Ciemną Stroną, a może pisane jest mu odkupienie i służba Rebelii?
Z Mocą wyzwoloną jest jeden kłopot. Jeśli czytelnik wcześniej grał w Force Unleashed, to fabuła powieści i rozwój wypadków nie będzie dla niego zaskoczeniem. Jeśli z kolei nie miał do czynienia z grą, a po przeczytaniu książki nabierze na to ochoty, to również zepsuje sobie przyjemność, bo pozna wszystkie zwroty akcji. Kiedy już uporamy się z tym paradoksem, pozostaje nam sama powieść, którą powinno się oceniać w oderwaniu od Force Unleashed. Jest to o tyle trudne, że podczas czytania mamy wrażenie, że jest to rozwinięte, ropzbudowane streszczenie samej gry komputerowej. Poszczególne rozdziały mają strukturę leveli, często kończąc się pojedynkami z coraz to silniejszymi przeciwnikami. Akcja nonstop przenosi się z miejsca na miejsce, jak w grze, aby uatrakcyjnić ją wizualnie. Ilość bitew, potyczek i pojedynków jest też "podkręcona" do granic, podobnie jak możliwości Mocy. Uczeń Vadera rozprawia się bez trudu nie tylko z setkami szturmowców Imperium, tabunami przemytników, dziesiątkami robotów bojowych, ale także z TIE fighterami, imperialnymi maszynami kroczącymi AT-ST, olbrzymimi rankorami - jedynie przy użyciu Ciemnej Strony. Wysadza w powietrze kosmiczne stacje i steruje spadającym imperialnym niszczycielem. Czy ktokolwiek z władających Mocą dokonywał kiedykolwiek podobnych wyczynów? Odpowiedź brzmi jednoznacznie: nie. Przyczyna jest dla mnie oczywista: aby stworzyć widowiskową grę na konsolę, pełną niesamowitych efektów, trzeba było czymś przebić poprzedniczki. Niestety przez to ucierpiał "realizm" świata Gwiezdnych Wojen, o ile o realizmie może tu być w ogóle mowa.
Sama książka nie powala jakością języka czy poziomem. Williamsowi udaje się jednak rozwinąć nieco postać ucznia Vadera, zgłębić jego motywację i ukazać relacje z Juno Eclipse. To właśnie ta pilotka okaże się kluczowym elementem i motorem jego działań. W Mocy wyzwolonej mamy do czynienia z popularnym w Gwiezdnych Wojnach motywem spekulacji na temat Jasnej i Ciemnej Strony Mocy, ich związku ze sobą, pokus leżących na mrocznej ścieżce oraz odkupienia, które możliwe jest nawet dla Sithów. Na pewno miłym akcentem jest włączenie w fabułę takich znanych postaci, jak Bail i Leia Organa, Mon Mothma czy Garm Bel Iblis. Jesteśmy świadkami pierwszych chwil raczkującej Rebelii i możemy się np. dowiedzieć, skąd wziął się jej graficzny symbol.
Moc wyzwolona to solidne czytadło, nie nużące w lekturze, przynoszące kilka ciekawych momentów i szczegółów na temat wydarzeń mających miejsce przed Nową nadzieją. Jak na uzupełnienie do gry komputerowej, a tym w rzeczywistości jest, ocenić ją należy jako wcale udaną. Wśród książek dziejących się w uniwersum Gwiezdnych Wojen na pewno nie będzie mieścić się w czołówce, jeśli chodzi o jakość (tutaj moim zdaniem niedoścignionym wzorem pozostanie Timothy Zahn), ale na pewno też daleko jej do najsłabszych tytułów.
Moc Wyzwolona
Autor: Sean WilliamsWydanie polskie: 6/ 2009
Tytuł oryginalny: The Force Unleashed
Rok wydania oryginału: 2007
Liczba stron: 320
Format: 125x190 mm
Oprawa: mięka
Dystrybucja: księgarnie, internet
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,80 zł







